Dysplazja stawu biodrowego (łac. dysplasia coxae congenita, ang. hip dysplasia) – wada wrodzona stawu biodrowego, spowodowana kilkoma czynnikami patologicznymi (ze strony matki i płodu) o charakterze mechanicznym oraz patofizjologicznym i, polegająca na niedorozwoju panewki stawowej; jedna z najczęstszych wad wrodzonych spotykanych w populacji europejskiej, w Polsce dysplazja zdarza się Nieleczona dysplazja u psa - ile żyje pies z dysplazją? Zasadniczo uważa się, że rokowania psa z dysplazją nie są pomyślne, gdyż choroba ta postępuje przez całe życie zwierzaka. Jeśli jednak odpowiednio wcześnie wdroży się leczenie, komfort życia psa może być bardzo dobry. Jak opiekować się psem z dysplazją. Pupil z dysplazją potrzebuje troskliwej i uważnej opieki. Determinacja opiekuna może sprawić, że pies, u którego na wczesnym etapie życia została zdiagnozowana lekka dysplazja, może na starość cieszyć się lepszym zdrowiem, niż pies bez dysplazji. Dysplazja to nie wyrok. Psy z dysplazją stawów biodrowych mogą żyć wygodnie przez długie lata, więc nawet jeśli u Twojego ukochanego psa zdiagnozowano chorobę, możesz spodziewać się wielu radosnych lat razem. Jeśli Twój pies ma ponad 7 lat, może potrzebować dodatkowego wsparcia w miarę starzenia się – przeczytaj więcej o opiece nad psem seniorem Długość życia psa z dysplazją zależy od kilku kluczowych czynników: Rasy: Niektóre rasy są bardziej podatne na dysplazję stawów niż inne. W niektórych przypadkach rasy te mogą być bardziej narażone na inne schorzenia. Radiogram stawu biodrowego w znieczuleniu ogólnym jest preferowaną metodą diagnozowania dysplazji stawu biodrowego. Objawy kliniczne i wyczuwalna palpacyjnie wiotkość stawów mogą również wskazywać na dysplazję stawu biodrowego. Każde zwierzę podejrzane o dysplazję stawu biodrowego powinno zostać jak najszybciej prześwietlone. Ile kosztuje test na dysplazję stawu biodrowego dla Ptxbc. Przez aktualizacja dnia 18:58 Poza rasami dużymi i olbrzymimi predyspozycje do wystąpienia schorzenia mają także rasy takie jak mopsy, buldogi francuskie, spaniele, pekińczyki czy pudle. Wyróżnienie poszczególnych ras wskazuje, iż jest to choroba dziedziczna. I tak właśnie jest – w dużej mierze za nieprawidłową budowę stawu biodrowego odpowiadają geny. Może się jednak zdarzyć sytuacja, w której rodzice miotu będą zdrowi, a wada mimo wszystko wystąpi u szczeniaka. Inne czynniki, które mogą przyczynić się do rozwoju dysplazji u psa to: szybkość wzrostu szczeniaka, zbyt intensywny i nieodpowiedni wysiłek fizyczny, przekarmianie, nadpodaż wapnia w diecie. Należy pamiętać o tym, że same te elementy, choć przyczyniają się do rozwoju zmian zwyrodnieniowych, nie wywołają dysplazji, jeśli pies nie ma do niej predyspozycji. Rodzice szczeniaka mogą nie mieć tego schorzenia, a jedynie być nosicielami genów, które je powodują. Oprócz wymienionych czynników dysplazję mogą wywołać wszelkie urazy biodra (stłuczenia i złamania). Jako że przyczyny powstawania dysplazji stawu biodrowego są wieloczynnikowe, nie wystarczy wykluczenie z rozrodu psów obciążonych tą chorobą. Dysplazja u psa - objawy Symptomy dysplazji są dla właścicieli psów widoczne dopiero w późniejszych etapach choroby, początkowo może być trudno je powiązać właśnie z tym schorzeniem. Zwierzak przejawia niechęć do spacerów i zabawy, ma problemy z chodzeniem po schodach czy wykonywaniem gwałtownych ruchów. W późniejszym etapie choroby postawa i sposób poruszania się psów z dysplazją stawów biodrowych są wyraźnie nieprawidłowe: kulawizna tylnych kończyn, sztywny chód, „królicze kicanie” podczas biegania, ostrożne zmienianie pozycji, powolne i ostrożne siadanie, kładzenie się, wstawanie. Wszystko to wynika z bólu, który powoduje wadliwa budowa stawów biodrowych i który nasila się po wysiłku fizycznym. Na czym polega dysplazja stawu biodrowego u psa? Dysplazja jest jednym z najbardziej rozpowszchnionych schorzeń ortopedycznych psów. Jego nazwa pochodzi od dwóch greckich słów – dis oraz plastos, które można przetłumaczyć dosłownie jako nieprawidłowe lub wadliwe ukształtowanie. Termin ten określa nieprawidłowości w rozwoju budowy wielu narządów i tkanek, a więc można powiedzieć, że dysplazja psa ma charakter złożony, wieloskładnikowy. Dochodzi w jej przypadku do niedopasowania (przemieszczenia) kości udowej w relacji do położenia panewek lub panewki miednicy (bardziej do przodu lub do tyłu), a w konsekwencji do niestabilności całego stawu i dalej do nadwichnięcia lub zwichnięcia. ©Shutterstock Stan ten prowadzi do nieodwracalnego zniekształcenia stawu i postępującego zwyrodnienia, a wraz z nim postępują proces zapalny i bolesność. Zmiany zwyrodnieniowe mogą dotyczyć także stawu łokciowego. Zazwyczaj mamy do czynienia z wadą obu stawów, jednak u 3% do 30% psów z dysplazją występuje ona jednostronnie. Dysplazja tylko lewego stawu biodrowego występuje u labradora retrievera, nowofundlanda, akity i golden retrievera, natomiast tylko prawego u rottweilera. Które rasy psów są najbardziej narażone na dysplazję? Najczęściej o dysplazji stawu biodrowego słyszymy, kiedy mowa o owczarkach niemieckich, jednak oprócz nich można wymienić jeszcze kilka innych ras psów szczególnie narażonych na występowanie tego schorzenia. Owczarek niemiecki to jedna z ras szczególnie podatnych na dysplazję ©Shutterstock Są to: labrador retriever sznaucer olbrzymi dog niemiecki bokser rottweiler owczarek kaukaski mastif neapolitański amstaff pittbull cane corso nowofundland buldog angielski bulmastif bernardyn dogue de Bordeaux berneński pies pasterski Dysplazja u psa - badania Zazwyczaj dysplazję diagnozuje się u psów w wieku 3-6 lat, jednak może ona wystąpić już u szczeniąt pomiędzy 4 a 15 miesiącem życia. U psów starszych zmiany w stawach biodrowych mają charakter głównie zwyrodnieniowy. Lekarz weterynarii dokonuje rozpoznania schorzenia, oceniając jego postawę stojącą, sposób chodu, kształt miednicy, reakcję na bodźce i swobodę poruszania kończynami. Obserwacja pozwala na wstępną diagnozę, ale zawsze bardzo istotny jest wywiad z właścicielem, dlatego ważne jest, abyśmy uważnie obserwowali pupila. Przeprowadzane są również badania ortopedyczne, które pozwalają na dokładną diagnostykę, określenie stadium zwyrodnienia i podjęcie leczenia. Są nimi: próba Ortolaniego, próba Barlowa, próba Bardensa oraz badanie rentgenowskie. Zdjęcia rentgenowskie powinny zostać wykonane u psów, które ukończyły drugi rok życia – dopiero wtedy pozwalają na pewne wykluczenie dysplazji stawów. Obecnie w Polsce stosuje się nową klasyfikację stopnia dysplazji: A – stawy biodrowe normalne lub prawie normalne, B – stawy biodrowe podejrzane, wskazanie do powtórnego badania, C – dysplazja lekka, D – dysplazja umiarkowana, E – dysplazja ciężka. Leczenie dysplazji stawu biodrowego u psów Leczenie dyplazji u psa można podzielić na dwa rodzaje: farmakologiczne (nieinwazyjne) oraz operacyjne. ©Shutterstock Leczenie farmakologiczne Leczenie zachowawcze (nieinwazyjne) stosuje się w przypadku początkowych stadiów choroby, w których objawy nie są bardzo widoczne. Polega ono na podawaniu psu środków przeciwbólowych i przeciwzapalnych (głównie niesterydowych), dzięki czemu hamuje się rozwój choroby. Lekarz może również przepisać preparaty wzmacniające na stawy. Bardzo istotną kwestią jest zachowywanie odpowiedniej wagi ciała zwierzęcia, stąd potrzeba kontroli diety i odpowiedniej dawki aktywności fizycznej. Poza tym wykonuje się ćwiczenia korygujące postawę, fizjoterapię, akupunkturę, stymulację elektryczną odpowiednich punktów oraz stosuje prekursory chrząstki i mazi stawowych (m. in. kwas hialuronowy). Doskonale sprawdza się też hydroterapia (czyli pływanie), która aktywizuje mięśnie i stawy bez pogłębiania patologii. Leczenie operacyjne Leczenie operacyjne jest stosowane w kolejnych stadiach choroby, w których zmiany w stawach są zaawansowane, a leczenie nieinwazyjne nie dało wystarczających efektów. Współcześnie istnieje kilka możliwości chirurgicznych, mniej lub bardziej inwazyjnych – uzależnionych od wieku psa i stopnia zaawansowania choroby. Właściwie nie istnieje żadna forma prewencji, która dałaby nam pewność, że pies nie będzie narażony na to schorzenie. Jedyne, co możemy robić, to dbać o odpowiednią dietę i aktywność fizyczną, aby utrzymywać prawidłową wagę i szczupłą sylwetkę pupila już od wieku szczenięcego. Ruch u szczeniąt powinien być ograniczony do umiarkowanego i mieć charakter długich, spokojnych spacerów, a nie gwałtownych, intensywnych zabaw. Natomiast dorosłe psy, aby zachować zdrowie, potrzebują codziennie odpowiednio dużej dawki ruchu fizycznego Liczne badania wykazały częstsze występowanie zwyrozwyrodnienia stawów u psów otyłych. Bibliografia: 1. 2. Larry P., Francis W. K. Junior Smith, 5 minut konsultacji weterynaryjnej. Psy i koty, Edra Urban & Partner, 2012. Wątek: Jak prowadzić psa z dysplazją? (Przeczytany 3847 razy) Guest Pierwsze wydanie - może byc Mrzewińska Zapisane Dobry wieczór,pozwolę się wtrącić, bo właśnie znalazłam nowe wydanie 'Tropienia' w taniej Krakowie do odbioru osobistego lub pocztąPozdrawiam,AnnaAnnaJagna2012-08-14 23:54:32 Zapisane Dziękujemy,ceny powalające,na pewno ktoś skorzysta! Zapisane Pies tak się zapalił do tropienia, że ciężko mu zrozumieć, że nie padła tego typu komenda, a but po prostu zabrałam, bo zabawa jest skończona Pół godziny intensywnego szukania ze zmianą obiektu, przeplatane zostawaniem i przybieganiem na zawołanie i zwierzę zapadło w sen Zapisane Guest Miła Pani, dla psa danie możliwości tropienia, jakiejkolwiek pracy węchowej to trochę tak, jakby ktoś z nas w najpiekniejszych ogrodach świata musiał chodzić w opasce na oczach i tylko wąchać kwiatki i jakby nagle pozwolono mu zdjąć tę opaskę i patrzyćZofia Mrzewińska Zapisane Zapisane Witam. NA forum od niedawna i nie dość intensywnie ( w sensie regularnie). Cały czas właśnie się zastanawiam - jak powinnam postąpić. Mam sunię ON-ka. Obecnie roczna. Ze stwierdzoną dysplazją ( zdjęcia RTG - 7 m-cy).Nie ma ( i nie miała) żadnych objawów - w sensie kulawizny, bólów itp. Zaniepokoił mnie jej "plątonogi chód". Jedni- to normalne, inni- zrobić prześwielenie. Pojechałam do Ostrawy do wet z doświadczeniem ( takie dostałam polecenie). I cóż. Diagnoza jednoznaczna. Prawe biodro między B a C. A lewe lepiej miedzy A i B. I tyle. W sumie się załamałam, bo szukając szczeniaka - zdecydowanie kierowałam się właśnie względem sprawdzenia pod tym kątem. Zgłosiłam do hodowcy. Przejął się, ale .. czy powinnam coś więcej zrobić?? Oczywiście sunia jest z nami.. przez diagnozę - odseparowałam ją od psich szaleńczych trochę szkolenia i w ogóle.. niepokój, smutek i panika. Teraz ma rok. Jest bardzo energiczna i o wielkim temperamencie. Nie tak łatwo ją zmęczyć.. Wracamy na szkolenie. Ogólne posłuszeństwa i właśnie tropienie. Byłyśmy parę razy na wartsztatach.. Miałam trochę inne plany.. musiałam się przemodelować. Tylko jednak cały czas mam w głowie - czy powinnam coś jeszcze zrobić? Tak dla innych- aby nie musieli w sumie przeżyć takiego szoku i zastanawiać się - co dalej.. Jak to będzie. Od razu zaznaczam- że o eutanazji nawet nie pomyślałam. W ogóle nie wchodzi to w rachubę- piszę, bo ktoś mnie zapytał będzie miała potomstwa i tyle. Nie wyrabiam rodowodu. Tylko już myślę co będzie za kilka + ileś tam lat..( i oby tak długo..) Mieszkamy w dużym mieszkaniu, ale na 3-cim piętrze. Praktycznie przez 5 miesięcy była noszona po schodach na rękach ( potem nie dawałam już rady)Co i tak.. niestety.. nie pomogło... Ach.. czasem mi się płakać chce.. Zapisane Yusia - moja 8 (no bliżej już 9...) roczna suka z dysplazją D daje rady . Daje rady jeszcze się ścigać ze swoim kolegą whippetem, daje rady przeskoczyć 50 cm hoopek, biegać z piłka i patykami. Biegała nawet przy rowerze. Utrzymywana jest w "wyścigowej" wadze. Dziś co prawda przy rowerze zabieram ją tylko na przebieżki, ale do dziś się jej pysk śmieje na widok szorek do roweru. Dużo pływamy w sezonie - to fakt. Pies z dysplazją może NORMALNIE żyć. Z jakiego rejonu Krakowa jesteście? Może nawet na spacerze się kiedyś spotkałyśmy Zapisane Aicha ma 7 lat(skończy w marcu)-ma HD nie za bardzo powymiata po prostu dłużej preparaty na stawy i gdy nie wymuszam na niej ruchu aportem sama biega jak opętana,skacze,robi ją bolało pewnie sama zachowałaby umiar. Zapisane Bardzo wielkie dzięki! Naprawdę to dla mnie ważne.. i mega budujące! Łapię oddech, bo jakoś na parę miesięcy go wstrzymałam. Nie wiem u ilu weterynarzy byłam.. na konsultację i porady. Rozkładają ręce.. i wszyscy praktycznie to samo. Smyczka, zero biegania z psami, nie aportować, nie skakać, pływać. Jeden właśnie tak mimochodem wspomniał o eutanazji. Załamka. W każdym razie: nasza sunia - ma mega warunki- bo co tydzień wyjazdy na weekend ( mamy domek na samą rzeką..) ale woda jest super, byle była do kolan. Nie przymuszam jej, coby nie zrazić..bo jak raz spróbowałam ją wciągnąć i nawet podtrzymywałam.. to potem parę dni omijała rzekę - tzn jak mnie widziała obok.. Najgorzej jest z psami. Ona po psim przedszkolu mega pozytywnie nakręcona na wszystkie pieski... A tu smyczka i tęskny wzrok. Teren - gdzie mieszamy i bywamy - to d. Lotnisko Czyżyny. Poznała paru mega przyjaciół.. ale tu sama widzę, że za bardzo się nakręca... Szukam jej bardziej statecznych "znajomych"- tu trochę problem.. Ale już się nie poddaję.. tak, tak... przez diagnozę i mój szok- poluzowałam jej. Jest kanapowcem i to chodzącym za mną krok w krok. W każdym razie - jeszcze raz dzięki! Jak jesteś z moich okolic- daj znać!!! Bo czuję się trochę sama... Pozdrawiam. Zapisane Aicha ma 7 lat(skończy w marcu)-ma HD nie za bardzo powymiata po prostu dłużej preparaty na stawy i gdy nie wymuszam na niej ruchu aportem sama biega jak opętana,skacze,robi ją bolało pewnie sama zachowałaby umiar. Dzięki i Tobie 14ruda! No własnie czekałam na informacje i pociechę w tej właśnie wersji. Bo jak mówię - wet i inni jakoś tak patrzą na mnie - jak prawie trędowatą. No i nie każdy szkoleniowiec chce nas ogladać.. wiadomo.. pewno trochę inaczej. Ale sądzę, iż coś znalazłam. Od poniedziałku zaczynamy szkolenie od podstaw ( mimo, iż umie bardzo dużo, ale jak jest sama- niekonicznie przy pieskach- bo one są cudowne.. Zapisane Eutanazja przy czeskim b/c, co za lekarz przeciez to jeszcze zdrowy pies! Zapisane Eutanazja przy czeskim b/c, co za lekarz przeciez to jeszcze zdrowy pies! Eutanazja.. nie czeski wet.. Jeden z iluś tam, których odwiedziałam dla konsultacji. Dodaję : ze zdjęciami RTG i psem. No już prawie jak sport.. A szukałam tylko jakiejś pomocy i podpowiedzi- jak postępować. I to mnie trochę dodatkowo i jeszcze mam zrobić ponownie prześwietlenie, jak będzie miaał z 15 m-cy. Tylko się zastanawiam po co?? Przecież się nie cofnie. Dostaje Artroflex, trzymamy formę - w sensie wagi. Ale dodamy "pracę", bo zwariuję ja, a psa energia rozniesie.. Piszę o tym, bo właśnie parę miesięcy, po "wzruszaniu ramionami" wet i moim strachu zdecydowanie korzyści nie przyniosło... Zapisane Nie mam wprawdzie psa z dysplazją ale z wykrytym półtora roku temu zwyrodnieniem w jednym stawie skokowym. I po diagnozie też w pierwszym momencie byłam podłamana po tym co się dowiedziałam. Pytałam nawet weta czy ograniczając suce prawie całkowicie ruch i skazując ją tylko na spokojne spacerki na smyczy zapobiegnę postępowi tego zwyrodnienia odparł, że nie ma takiej pewności i czy pies będzie wtedy szczęśliwy wychodząc na parę minut tylko załatwić się i do domu. Obecnie suka sześcioletnia dostaje codziennie preparat dla zwyrodnieniowców i chodzi dziennie parę kilometrów, pływa, biega, bawi się się z innymi psami. Nie ma prawa jedynie skakać czy biegać na dłuższe dystanse co bardzo przydałoby się w ciągłej walce odchudzającej ale coś za coś. I mam nadzieję, że nie będę musiała jej jeszcze bardzo długo bronić tego co lubi robić tak więc i u Was też będzie dobrze. O czymś takim jak eutanazja w życiu nie pomyślałabym nawet jak przyjdzie mi kiedyś znosić ją codziennie z czwartego piętra. Zapisane Dla nas dysplazja to był szok!!! Nie wierzyliśmy. Wetka stwierdziła, że pies ma dysplazje po badaniu palcami stawów! Wytrzeszczyłam oczy. Natychmiast zgodzilismy się na prześwietlenie, które niestety tylko potwierdziło diagnoze. Ja nadal nie wierzyłam i wysyłałam zdjęcia do Polski na konsultacje do specjalistów. Wszytsko potwierdzili. Dysplazja na wszystkich czterech stawach choć pies rodowodowy, rodzice bez dysplazji już nie wspomne ile kosztował... Tak więc niech nie piszą osoby "jacy to głupi byliśmy" bo pies bez rodowodu. Jak widać po naszym przypadku rodowód nie jest żadną gwarancją. Wracając do leczenia: pani weterynarz nakazała krótkie spacery tylko na smyczy, żadnych szaleństw!Ja nie wyobrażałam sobie tego. Piorun codziennie dostaje preparat na stawy a raz w miesiącu daje mu zastrzyk domięśniowy Adequan Canine. Biega, pływa i prowadzi normalne psie życie. Narazie nie widać żadnych oznak choroby. Uważamy z mężem, że lepiej niech ma szczęśliwe życie nawet choćby miało być krótsze. Niestety jakby tego było mało Piorun ma jeszcze padaczke. Ataki nie są częste i przebiegają w miarę łagodnie (porównując do opisów jak padaczka może wyglądać u psa). W tej chwili leczymy go środkami niechemicznymi. Można powiedzieć - psia medycyna alternatywna (padaczkowa). Serce mi pęka, że jest taki chory. Każdego dnia i w każdej chwili obserwuje go czy wszystko jest w porządku. Nie będę tu opisywać jak taki atak wygląda bo to nic przyjemnego ale napiszę tylko, że gdy się zaczyna pies przybiega do mnie tak jakby chciał powiedzieć "pomóż mi pańcia". I pańcia pomaga jak może, czasem wieczorem, czasem o trzeciej nad ranem. Ale mimo wszystko kochamy strasznie to nasze biedne psisko i nie zamieniłabym go za żadne skarby. Zapisane Dysplazja – co to jest i na czym polega?Objawy dysplazji u psaDiagnozy dysplazji u psa – jakie mogą być?Leczenie dysplazji u psaProfilaktyka dysplazji u psa – co zrobić aby jej zapobiegać?Jakie rasy psów są narażone na dysplazję? Dysplazja u psów to jedno z najczęściej, a zarazem poważnych schorzeń ortopedycznych. Wbrew opiniom dotyka nie tylko psy dużych raz, ale również i mniejszych. Ze względu na konsekwencje oraz dyskomfort, wymaga szybkiej interwencji weterynarza. Czym jest dysplazja stawu biodrowego u psa ? Jak przebiega leczenie dysplazji ? I czy pies może żyć z dysplazją? Dysplazja – co to jest i na czym polega? Dysplazja u psa to schorzenie ortopedyczne, polegające na nieprawidłowym rozwoju struktur stawowych niedorozwój lub rozluźnienie stawu biodrowego. Dochodzi do niego w trakcie rozwoju szczeniaka. Dysplazja u psów jest schorzeniem genetycznym, czyli przekazywana z pokolenia na pokolenie. Choć nie oznacza to, że szczenię, którego rodzice chorowali na dysplazję, również będzie ją miał. Dysplazja może wystąpić również u szczeniaka, którego rodzice byli zdrowi. Dzieje się tak, ponieważ choroba może pojawić się w wyniku działania innych czynników zewnętrznych, takich jak: szybki wzrost szczeniaka, brak odpowiedniej suplementacji w żywieniu, nadwaga lub otyłość w okresie rozwoju oraz wzrostu, zbyt duży wysiłek fizyczny w okresie rozwoju, przynależność do dużych ras, nadpodaż wapnia. Ponadto, schorzenie może powstać w wyniku urazu biodra np. stłuczenia i złamania. Badania wskazują, że istnieją rasy, które mają predyspozycje do wystąpienia choroby. A wszystkie wyżej elementy, przyczyniają się do rozwoju. Do takich ras zalicza się owczarka niemieckiego, labradory, dogue de Bordeaux, mastify neapolitański, bulmastify, bernardyny czy cane corso. Zdarza się jednak, że chorują również przedstawiciele mniejszych ras mopsy oraz spaniele. Decydując się na psa jednej z wymienionych ras, warto wykonać badania w kierunku dysplazji. Objawy dysplazji u psa Objawy dysplazji u psa mogą wystąpić już u kilkumiesięcznego osobnika, ale również i później. Nie ma tu reguły. Do najczęstszych symptomów schorzenia zalicza się: brak chęci do aktywności fizycznej chodzenia, biegania czy wchodzenia po schodach, ostrożne wstawanie oraz kładzenie się, problemy ze wskakiwaniem np. na łóżko, sztywny chód, trudności we wstawaniu, kulawizna. Warto dodać, że brak wyżej wymienionych objawów wcale nie świadczy o tym, że pies nie cierpi na dysplazję. To powielany mit, który obalono. Co więcej, symptomy te nie określają stopnia zaawansowania schorzenia. U wielu czworonogów dopiero po 2 roku życia pojawiają się objawy. Zdarza się, że zdjęcie rentgenowskie wykazuje zmiany, a pies porusza się tak, jakby nie odczuwał żadnego bólu. W innym przypadku pies bardzo szybko zaczyna np. kuleć, zaś zmiany patologiczne nie są aż tak duże. Wynika to ze stopnia zaawansowania schorzenia, wielkości i masy mięśniowej zwierzaka, a także jego budowy. W związku z tym tylko i wyłącznie badanie obrazowe w połączeniu z badaniem ortopedycznym pozwala na zdiagnozowanie lub wykluczenie dysplazji u pupila. Diagnozy dysplazji u psa – jakie mogą być? Dysplazja u psów diagnozowana jest na kilka sposobów. Niektóre metody stosuje się nawet kilkutygodniowych czworonogów. Badania wykonywane są najczęściej, gdy opiekun psa zauważy objawy schorzenia problemy z chodzeniem, brak chęci do aktywności. Lekarz weterynarii wykonuje badanie palpacyjne, obejmujące testy Ortolaniego, Barlowa i Bardensa, a także przeprowadza dokładny wywiad z właścicielem zwierzaka. Bardzo ważne jest poinformowanie lekarza o wszystkich zmianach. Podstawowym badaniem w stwierdzeniu dysplazji jest badanie rentgenowskie. Podstawowym badaniem w stwierdzeniu dysplazji jest badanie rentgenowskie. Wykonuje się je u psów, które ukończyły 2 rok życia. Wymaga ono odpowiedniego przygotowania pupila. Badanie RTG wykonuje się w narkozie albo podając tzw. głupiego jasia. W związku z tym należy zadbać oto, aby pies był na czczo. Zaleca się niespożywanie posiłków przez 12 godzin przed badaniem oraz nie picia wody na kilka godzin przed wizytą w klinice. W Polsce wyróżnia się następującą klasyfikację dysplazji: A – stawy biodrowe normalne lub prawie normalne, B – stawy biodrowe podejrzane, wskazanie do powtórnego badania, C – dysplazja lekka, D – dysplazja umiarkowana, E – dysplazja ciężka. Jeśli zauważysz u swojego czworonoga objawy dysplazji, koniecznie udaj się do gabinetu lekarskiego. Im wcześniej wykryta choroba, tym lepsze rokowania. Leczenie dysplazji u psa Po zdiagnozowaniu dysplazji, większość właścicielu czworonogów zastanawia się czy pies może żyć z dysplazją. Na całe szczęście odpowiedź brzmi tak. Co więcej, pupil może żyć i to całkiem komfortowo. Najważniejsze jest, aby w miarę szybko zdiagnozować schorzenie i wdrożyć odpowiednie leczenie. Leczenie dysplazji może przybrać różne formy. Jeśli dysplazja stawu biodrowego u psa przybiera lekki przebieg, wystarczy leczenie farmakologiczne, odpowiednie żywienie i suplementacja oraz rehabilitacja. Jeśli istnieje taka konieczność, weterynarz zaleci również podawanie leków przeciwzapalnych. W ramach suplementacji psu podaje się kwas hialuronowy, glukozaminę oraz chondroitynę w zastrzykach lub w formie witamin i suplementów dla czworonogów. Należy również zadbać o odpowiednie żywienie pupila. Karmę należy dopasować do indywidualnych potrzeb psa i pilnować, aby nie miał nadwagi. Natomiast sama aktywność fizyczna powinna być umiarkowana. Pies może pływać, truchtać. Jeżeli dysplazja stawów biodrowych u psa jest w stopniu zaawansowany, to leczenie dysplazji polega na wprowadzeniu dodatkowej rehabilitacji. Jej celem jest przede wszystkim polepszenie możliwości poruszania się czworonoga, a także skorygowanie postawy ciała. Dodatkowo weterynarz zaleca spożywanie specjalnej karmy, bogatej w niezbędne składników, które wspierają stawy. Stosuje się także tabletki przeciwbólowe dla psa na stawy. Pamiętaj jednak, że podaje się je tylko i wyłącznie z przypisu lekarza i w dawkach, które zaleci weterynarz. Nigdy nie podawaj pupilowi leków na własną rękę! Może to doprowadzić do problemów zdrowotnych, a nawet i stanowić zagrożenie dla życia czworonoga! W sytuacji, gdy dysplazja bioder u psa jest bardzo ciężka, konieczna jest operacja stawu biodrowego. Profilaktyka dysplazji u psa – co zrobić aby jej zapobiegać? Niestety nie istnieje jednak profilaktyka dysplazji, ponieważ dysplazja bioder u psa ma podłoże genetyczne. Można jednak stosować się do kilku ważnych zasad w trakcie rozwoju i wzrostu czworonogów ze skłonnością do choroby. Niezwykle istotne jest odpowiednie żywienie, forma wysiłku fizycznego, a także suplementacja. Wprowadzenie odpowiedniej diety jest kluczem do prawidłowego rozwoju stawów. Pilnuj, aby pies miał dopasowane dawki żywieniowe. Nie powinien mieć nadwagi ani być otyły, ponieważ ryzyko wystąpienia choroby wzrasta. Jeśli Twój pupil ma zbędne kilogramy, koniecznie zgłoś się do kliniki weterynaryjnej. Weterynarz zaleci specjalną karmę o obniżonej kaloryczności. Natomiast suplementacja wzmacnia, uelastycznia chrząstkę stawową. Ponadto, bardzo ważną rolę odgrywa również ruch. Opiekun powinien zadbać o systematyczny wysiłek fizyczny, ale nie forsując przy tym psa. Pupil nie powinien być przeciążony zbyt długimi i częstymi spacerami. Niewskazane są zrywne i nagłe ruchy np. za zabawką. Zabronione są także aktywne treningi. Jednocześnie brak ruchu też jest przeciwskazaniem przy tym schorzeniu. Należy zatem znaleźć złoty środek. Jakie rasy psów są narażone na dysplazję? Dysplazja bioder u psa występuje najczęściej u przedstawicieli dużych ras, takich jak: owczarek niemiecki, rottweiler, golden retriever, labrador, dog niemiecki, owczarek środkowoazjatyckie, owczarek kaukaski, mastiff, nowofunland, berneńskie psy pasterskie, sznaucer olbrzymi, bokser, Dzieje się tak, ponieważ psy dużych ras szybko rosną. U psów tych ras zalecane jest wykonywanie regularnych kontroli bioder już od samego początku. Pierwsze badanie warto przeprowadzić pomiędzy 3 a 4 miesiącem życia. Dzięki tak wczesnej kontroli, lekarz ma o wiele większe możliwości wdrożenia odpowiedniego leczenia chirurgicznego. Łatwiej również o utrzymanie odpowiedniej wagi psa oraz kontrolowanie ilości ruchu. Dysplazja nerek u bokserów to naprawdę poważny problem. Na tę przypadłość cierpi coraz więcej psiaków, a nadal nie ma dobrego rozwiązania. Nie powstał idealny test diagnostyczny, nie powstały również żadne środki zapobiegawcze, które miałyby zapobiegać dalszemu przenoszeniu choroby na artykuł jest niejako następstwem wpisu ”Pies z hodowli – problem z badaniami”, w którym poruszyliśmy historię Natalii. Przewodniczki boksera, który cierpi na dysplazję nerek. Po tym wpisie kontaktowały się z nami kolejne osoby mające podobny z nich jest Agnieszka, która chce coś zmienić, a my chcemy w tym pomóc. Z tego względu publikujemy poniższy tekst – ma on na celu edukowanie, uświadamianie oraz zwrócenie uwagi na ten problem. Mamy ogromną nadzieję, że coś się zmieni. Środowisko kynologiczne musi coś z tym zrobić, ponieważ w obecnych czasach nie powinno mieć miejsca tego typu ignorowanie że kwestia jest bardzo ważna. Liczymy na udostępnienie tego wpisu – na facebooku, twitterze i gdziekolwiek się da. Im więcej osób go przeczyta tym większa szansa, że coś się zmieni. To również szansa, że nieświadomy przewodnik boksera uda się na badania, a właściciel chorego psa znajdzie dodatkowe artykuł o dysplazji nerek?Jeszcze niedawno nie wiedziałam nic na temat dysplazji nerek u bokserów, a tym bardziej, że jest to realny problem, który dotyczy tej rasy. Wcześniej przez 12 lat miałam ukochaną bokserkę. Po pewnym czasie po jej odejściu zdecydowaliśmy, że jesteśmy gotowi przyjąć nowego członka rodziny. Oczywiste było to, że ma być to bokser, na pewno z hodowli ZKwP, po przebadanych wiem – pies to nie samochód czy telewizor i nic mi nie daje gwarancji zdrowia, ale wolałam tę szansę jak najbardziej zwiększać. Kwestia zdrowotna była tą, która miała dla mnie największe znaczenie. Zdecydowaliśmy się na zakup – jak pewnie się domyślacie mój pies jest z hodowli ZKwP i niestety ma również zdiagnozowaną dysplazję – czyli skąd JKD się bierze?Gdy pojawia się taka diagnoza i czym prędzej informujemy o tym hodowcę, często słyszymy dziwaczne tłumaczenia, że to nasza wina, jesteśmy jedynym takim przypadkiem albo to wina psa-reproduktora czy suki-matki miotu, w zależności od tego, które do nich należy. Nie dajcie się zwieść tym tłumaczeniom, ponieważ od ponad dekady naukowcy badają to schorzenie i dziedziczenie wygląda tak, że gen odpowiedzialny za dysplazję nerek u naszego psa został przekazany zarówno przez ojca jak i choroba w rasie istnieje od dawna, tak na prawdę badacze wręcz wskazują, iż mało prawdopodobne jest znalezienie rodowodu, który byłby wolny od nosicieli, czyli osobników zdrowych, ale przekazujących gen odpowiedzialny za JKD. Poniżej zobrazowano jak statystycznie wygląda miot przy połączeniu dwóch jednak jest to tylko statystyka zatem liczba osobników chorych, zdrowych oraz nosicieli może być różna. Badania wskazują, że częściej chorują suki – nawet dziesięciokrotnie. U niektórych suk dopiero ciąża znacząco obciążając organizm powoduje ujawnienie choroby. Wiele samców to tzw. przypadki subkliniczne, czyli nie wykazujące objawów. Dlatego tak ważne jest w kontekście sposobu dziedziczenia, aby uświadomić sobie konsekwencje rozmnażania, nie mówię już o kwestii oczywistej – osobnikach chorych, ale zdrowych nosicielach czy też przypadkach subklinicznych (chorych, ale bezobjawowych). Dodatkowa trudność w identyfikacji choroby jest związana z tym, że często chorych na JKD jest zdecydowanie mniej niż wskazane statystyczne 25% w danym miocie. Przy takim modelu dziedziczenia hodowcy powinni się zastanowić jak bardzo negatywne konsekwencje ma także zjawisko popularnego reproduktora. Jeśli taki osobnik okazuje się nosicielem wzmaga tylko ten problem. Zresztą jeśli w wielu hodowlach jeden popularny pies zostaje ojcem jest to negatywne z punktu widzenia genetycznego – nie tylko ze względu na – jeśli Twój pies ma dysplazję nerek to dlatego, że jego oboje rodzice przekazali potomstwu ten gen, czyli jest to kwestia zarówno ojca jak i matki Twojego psa. I to bez względu czy są oni osobnikami chorymi czy zdrowymi – są nosicielami genu i przekazują go – jeśli Twoja suka dała chore szczenięta, to oznacza, że jest nosicielką, ale też połączyłeś ją z reproduktorem, który ów gen reproduktora, jeśli wiesz, że w miocie po Twoim psie są chore szczenięta to oznacza, że Twój pies przekazuje ten gen potomstwu, ale też został połączony z suką przekazującą ów gen. I co bardzo istotne, drodzy hodowcy, jeśli choć jeden szczeniak w miocie jest chory to oznacza, że statystycznie w miocie znajduje się dwa razy więcej tzw. zdrowych nosicieli. Te psy też przekażą gen odpowiedzialny za dysplazję nerek – na czym polega?Dysplazja nerek najprościej ujmując to schorzenie polegające na tym, że nerki nie mają prawidłowej budowy, a co za tym idzie ich funkcja jest w mniejszym lub większym stopniu upośledzona. Nerki nie rozwinęły się prawidłowo już w trakcie trwania ciąży oraz nie zaczną funkcjonować właściwie od pierwszych miesięcy życia. Choroba jest nieodwracalna i postępuje w czasie, a w końcowym stadium prowadzi do śmierci. Nerki u psa chorego na JKD nigdy nie są zdrowe, a ich degradacja postępuje w z identyfikacją tego problemu w hodowlach to także kwestia specyfiki funkcjonowania nerek. Wiadomo, że bez jednej nerki można bez żadnych przeszkód żyć. Co więcej nawet druga nerka może stracić swoją funkcję w 75% i nadal być bezobjawowym przypadkiem. Dopiero gdy funkcja nerki spada poniżej 75% pojawiają się objawy niewydolności. Co oznacza, że wiele psów z poważnie uszkodzonymi nerkami może funkcjonować do pewnego momentu całkiem normalnie. Taka jest specyfika tego narządu i ważne jest, aby zdawać sobie z tego sprawę. Zarówno w kontekście hodowli oraz jako właściciel konkretnego JKD standardowo nerki nie mają prawidłowej budowy – są często małe, w dolnych granicach wielkości, o nieprawidłowej i zaburzonej budowie kora-rdzeń. Wiek wystąpienia pierwszych objawów oraz długość życia w każdym przypadku może się znacznie różnić. Jest to zawsze choroba niespecyficzna o indywidualnym przebiegu, niemniej zawsze prowadzi do skrócenia życia. Nie jest to choroba, która dotyczy tylko szczeniąt czy też psów młodych, chociaż zdarzają się zgony szczeniaków w pierwszych dniach czy tygodniach życia związane z tą też rodzą się martwe szczenięta dotknięte JKD. Takie przypadki często są pomijane i nie identyfikuje się przyczyny zgonu, bo wielu hodowców nie zdecyduje się na sekcję szczeniaka, który zmarł przy porodzie czy też w kilku pierwszych dobach nerek z powodu odziedziczonej dysplazji może się pojawić w każdym wieku i tak naprawdę szacuje się, że umiera na nią więcej dorosłych osobników niż młodych szczeniąt. Co z kolei znowu utrudnia identyfikację problemu i pozwala hodowcom myśleć, że ich ta sprawa nie dotyczy. Najczęściej diagnozuje się niewydolność nerek jako następstwo dysplazji do 3 roku życia, jednak w wielu przypadkach może to być również późniejszy wiek. Przypadki diagnozowane u starszych psów często są błędnie przypisywane innej przyczynie niż istotne jest to, aby jak najszybciej o chorobie wiedzieć, ponieważ możemy ją spowalniać i wpływać na jakość oraz długość życia psa. Rokowanie dla psów z JKD zawsze zależy od stopnia niewydolności nerek, wieku wystąpienia objawów, nasilenia nieprawidłowości nerek w momencie rozpoznania i skuteczności leczenia weterynaryjnego. Niedorozwinięte i dysfunkcyjne nerki prawie zawsze powodują przewlekłą niewydolność nerek i większości przypadków długoterminowe perspektywy przeżycia nie są najlepsze. Dlatego powiedzmy to wyraźnie nasze psy naprawdę z powodu dysplazji nerek umierają i nie ma na to żadnego dalej – jakie działania należy podjąć?Dla właścicieli bokserów z diagnozą dysplazji nerekNaturalnie w pierwszej kolejności najważniejsze są nasze boksery i należy zrobić wszystko co w naszej mocy dla ich zdrowia. Każdy powinien znaleźć się pod opieką specjalisty i mieć wdrożone odpowiednie do swojego przypadku postępowanie, leczenie oraz dietę. Te działania są bardzo ważne i zróbcie wszystko, aby Wasz pies był pod opieką dobrego specjalisty. W przypadku nerek jest to że podobnie jak u ludzi, kiedy potrzebujecie fachowej porady, udajecie się do konkretnego specjalisty. Żaden lekarz nie jest od wszystkiego. To wszystko robimy po to, aby nasz pies cieszył się życiem jak najdłużej i jak najwięcej czasu spędził z nami. Powiedzieć należy też jasno, że te działania nie wpłyną nigdy na poprawę stanu nerek. Mają na celu zwolnienie procesu i dlatego są tak szerszym kontekście są jeszcze dwa bardzo ważne kroki, które jako właściciele boksera ze zdiagnozowaną dysplazją nerek powinniśmy obowiązkowo podjąć. Są to działania, które nie wpłyną na stan zdrowia naszego psa, ale mają olbrzymie znaczenie, jeśli chodzi o zdrowie rasy i kolejnych pokoleń. Dlaczego?Otóż obecnie nie ma wiarygodnego testu DNA Boxer JKD. Znany dotychczas test DOGene na dysplazję nerek nie działa w przypadku identyfikacji u bokserów genu odpowiedzialnego za dziedziczenie choroby. Zatem aktualnie nie ma badań DNA dla bokserów, które można by zrobić i mieć pewność czy dany osobnik przekazuje ten gen czy nie. A pamiętajmy, że połączenie dwóch osobników nosicielu genu (bez względu czy sami są chorzy, zdrowi czy chorzy, lecz bezobjawowi, czyli tzw. przypadki subkliniczne) zawsze spowoduje, że gen ten zostaje przekazany ich potomstwu. I potomstwem będą zarówno osobniki chore, a także zdrowi nosiciele genu. Opracowanie takiego testu DNA odpowiedniego dla naszej rasy to kwestia priorytetowa i byłby to prawdziwy przełom. Każdy z nas może się przyczynić do tego przełomu przesyłając próbkę DNA swojego psa. Jest to całkowicie nieinwazyjne i bezbolesne. Oto jak to dokładnie 1: Genetyczne badania są prowadzone przez profesora Billa Amosa z Uniwersytetu w Cambridge. Wystarczy skontaktować się z nim poprzez e-mail i zgłosić chęć wzięcia udziału w badaniu swojego psa ze zdiagnozowaną dysplazją nerek. Następnie pod wskazany adres otrzymasz zestaw do pobrania wymazu z policzka. Jest to proste, nieinwazyjne i całkowicie bezbolesne do wykonania samodzielnie w domu. Zestaw otrzymujesz całkowicie bezpłatnie. Jedyny koszt jaki ponosisz to cena odesłania do Wielkiej Brytanii (około 16 zł – Poczta Polska). Zobacz na zdjęciu jak wygląda zestaw, który otrzymasz. Badania są w toku i udało zebrać się już pokaźną grupę próbek DNA, ale dla potwierdzenia badań i dalszych działań ciągle potrzeba ich więcej. Każda próbka DNA jest niezwykle ważna i właśnie Twoja może przyczynić się do przełomu w 2: Zgłoszenie swojego przypadku do zespołu BoxerJKD. Stronę współtworzą naukowcy, genetycy, a także wielbiciele rasy i można tam znaleźć dużo aktualnych informacji na temat dysplazji nerek. Wszystkim zainteresowanym tematem polecam do wnikliwej lektury. Cały zespół jest zaangażowany w pracę od ponad dekady, mają ogromną wiedzę i są w swoich działaniach bezstronni. W związku z tym, że nie ma dotąd dostępnych testów DNA w celu wykluczania z hodowli nosicieli JKD kluczowym działaniem, jakie należy doraźnie podjąć jest zbieranie danych, czyli informacji po jakich rodzicach jest chore potomstwo. Na stronie można przejrzeć rodowody bokserów z różnych państw. Im bardziej ta baza będzie rozbudowana, tym więcej cennych informacji będzie dawać. Jeśli Twój pies ma zdiagnozowaną dysplazję nerek koniecznie zgłoś tam swój przypadek. Można to zrobić mailowo lub poprzez stronę www. Wystarczy w tym celu wypełnić formularz i wysłać rodowód lub metryczkę. Pomóżmy w identyfikacji rodziców, którzy przekazują tę chorobę, aby do czasu opracowania badań uniknąć łączenia nosicieli tego genu. Odbierzmy niefrasobliwym hodowcą możliwość zasłaniania się właścicieli zdrowych, niezdiagnozowanych lub bezobjawowych bokserów – co sprawdzić przy okazji badań kontrolnychWarto zrobić badania rekomendowane, tzw. przesiewowe przy diagnozowaniu dysplazji nerek i jak najbardziej dotyczy to także psów, które nie mają absolutnie żadnych objawów. One też mogą mieć nieprawidłowo zbudowane nerki. Nie ma co się denerwować, po prostu przy okazji kontrolnych badań sprawdź, że na pewno wszystko jest tak jak być – zwłaszcza ciężar właściwy oraz stosunek białka do – profil nerkowy wraz z SDMA. Jest to marker nerkowy mający zastosowanie we wczesnym wykrywaniu chorób nerek. Wzrasta u psów z PChN średnio 9,5 miesiąca wcześniej niż i mocznik we krwi – w zasadzie nie dotyczy przypadków bezobjawowych, bo kreatynina wzrasta, dopiero kiedy utracono ponad 75% czynności nerek – wykrywa nieprawidłowy rozmiar, kształt i strukturę nerek. Jest to ważne narzędzie diagnostyczne zwłaszcza w przypadkach bezobjawowych. USG powinno być wykonane przez specjalistę – nie każdy weterynarz ma dobry sprzęt i umie prawidłowo odczytać i zinterpretować obraz, więc udajmy się przynajmniej do radiologa. W razie jakichkolwiek wątpliwości co do budowy nerek skonsultuj to z badania najlepiej jest zlecać do zewnętrznego laboratorium, ponieważ tylko one posiadają bardzo dobry sprzęt i prawidłowo wcześniej wiemy o chorobie, tym więcej możemy zrobić, chociaż stan nerek nigdy nie ulegnie poprawie. Ale poprzez właściwą diagnozę, systematyczne badania, prawidłowe prowadzenie psa przez specjalistę, odpowiednią dietę możemy wydłużyć jego życie. Więc jak dla mnie odpowiedź jest jednoznaczna – warto to sprawdzić. Zwłaszcza, że często pierwsze objawy choroby nerek są niespecyficzne i subtelne, właściciele i weterynarze mogą mieć trudności z rozpoznaniem pierwszych stadiów się, że dziedziczna dysplazja nerek u bokserów to ogromny problem i występuje także w Polsce i jeśli dalej będzie tak skrzętnie ukrywany i ignorowany to z pewnością sytuacja nie ulegnie poprawie. Hodowcy i właściciele powinni współpracować i ujawniać każdy przypadek osobnika chorego na dysplazję nie zaczniemy w tym kierunku działać i ujawniać konkretnych przypadków i rodowodów skazujemy kolejne boksery na cierpienie związane z tą chorobą, a także ich ludzkie rodziny, które przejmują całą odpowiedzialność za swojego chorego przyjaciela. Leczą go, przechodzą wspólnie przez kolejne etapy tej śmiertelnej choroby aż do ostatniego oddechu. W dodatku często bez wsparcia ze strony hodowcy, który sprzedał psa jako zdrowego i nie za bardzo chce przyjąć do wiadomości, że jest wszystkich właścicieli, a także hodowców do podjęcia działania. Niech każdy zacznie działać zaczynając od siebie, bez oglądania się na innych. Tu realnie chodzi o życie bokserów, więc warto!Jeśli masz jakiekolwiek pytania związane z wysyłką próbek DNA bądź opublikowaniem rodowodu swojego psa napisz – chętnie pomożemy. My już to zrobiliśmy! Od pierwszych tygodni życia berneńczyki to psy bardzo towarzyskie, o miłym i łagodnym usposobieniu, które kochają kontakt z człowiekiem. Dzięki swojemu dobremu charakterowi mogą być idealnym członkiem rodziny z dziećmi. Należy jednak pamiętać, że berneńczyk waży średnio około 40-50 kg i może w ferworze radości przewrócić dziecko, a nawet dorosłego, dlatego nie powinno się zostawiać małych dzieci samych, bez opieki, nawet z najspokojniejszym psiakiem. Berneńczyki to psy mocno przywiązujące się do swoich właścicieli, można powiedzieć, że dewizą życiową berneńczyka jest: „Gdzie Pan mój, tam i ja”. Są to psy, które zdecydowanie źle znoszą samotność czy zamknięcie w kojcu. Ich natura jako psa pasterskiego predysponuje je na dobrego stróża domu, ale przypomina też o dużej potrzebie ruchu. Kiedy zaczyna go brakować, berneńczyk szybko zaczyna przybierać na wadze, a niestety jest to rasa z ogromną tendencją do otyłości, co się z tym wiąże – jest predysponowany do problemów ze stawami i z sercem. Z powodu swojej budowy berneńczyki nie są raczej psami stworzonymi do długich biegów czy wielogodzinnych szaleństw z piłką, ale za to świetnie sprawdzi się dla nich na przykład pływanie. Są to psy, które uwielbiają pracować, do dziś dnia w niektórych rejonach Szwajcarii, skąd pochodzi ta rasa, wykorzystuje się je do pracy w gospodarstwach, np. do ciągnięcia różnego rodzaju wózków i małych przyczepek. Dorosły, wyszkolony berneńczyk potrafi uciągnąć masę kilkadziesiąt razy cięższą od samego siebie, jak na przykład niewielki samochód osobowy! Również psi sport, jakim jest obedience (tzw. sportowe posłuszeństwo) może być świetnym pomysłem na wspólną zabawę i ćwiczenia z tym inteligentnym i ciekawskim czworonogiem. ZDROWIE Niestety berneńczyki nie są psami żyjącymi zbyt długo, średnia wieku to około 8 lat. Jak u wszystkich psów z grupy molosów, również u berneńczyków narządy narażone są na większe obciążenia, które skracają długość życia psa. U psów tej rasy dość powszechna jest też niestety podatność na choroby nowotworowe, jak np. najczęściej spotykana histiocytoza, zwana też rozsianym mięsakiem histiocytarnym, limfosarkoma, inaczej chłoniakomięsak, guz komórek tucznych czy mięsak naczyń krwionośnych, czyli hemangiosarcoma. Jak wiele dużych ras, berneńczyki mogą być obciążone dysplazją stawów biodrowych, jednak wszystkie zarejestrowane hodowle, aby móc dopuścić psa lub suczkę do rozrodu muszą obowiązkowo wykonać badania prześwietlenia stawów biodrowych, a także coraz częściej stawów łokciowych. U berneńczyków mogą występować również wszelkiego rodzaju alergie, choroby kości, problemy z uszami i oczami oraz dość częsty problem, jakim jest skręt żołądka. Między innymi dlatego warto pamiętać o specyficznych potrzebach żywieniowych tej rasy. Te psy to prawdziwe łakomczuchy, dlatego często zdarza się, że nie gryzą pokarmu, a łapczywie połykają duże porcje, co może prowadzić do wcześniej wspomnianych problemów układu trawiennego. Należy pamiętać, że każdy pies jest inny i dla każdego należy indywidualnie dobrać odpowiednią dietę, jednak zaleca się podzielenie posiłków na 2-3 porcje dziennie, w dawkach ustalonych przez producenta danej karmy lub w oparciu o konsultację z weterynarzem czy doradcą żywieniowym. Bardzo ważnym elementem jest stały dostęp do czystej, świeżej wody. Zwłaszcza w cieplejsze dni trzeba zapewnić psu dostęp do chłodnej wody, ponieważ berneńczyki niezbyt dobrze czują się w wyższych temperaturach. Za to deszcz, śnieg i minusowe odczyty termometrów nie sprawiają im żadnego problemu. Ich długa, gęsta sierść (prosta lub lekko falowana) jest bardzo dobrym izolatorem, przez co latem chroni skórę od nadmiaru słońca, a zimą utrzymuje ciepło. PIELĘGNACJA Można pomyśleć „gęsta sierść – gęsty problem”, ale na szczęście pielęgnacja szaty berneńczyka nie jest aż tak skomplikowana. W zależności od pory roku, a konkretniej okresu linienia psa, który zazwyczaj występuje na początku jesieni i na początku wiosny, należy regularnie raz w tygodniu wyczesywać psa szeroką włosianą szczotką lub pudlówką, a w okresie wymiany okrywy włosowej można także użyć specjalnych trymerów. U berneńczyków można wykonywać dodatkowe zabiegi pielęgnacyjne, takie jak przystrzyganie włosów przy uszach, wycinanie włosków między palcami, przycinanie pazurów czy kąpiel, przy czym tą ostatnią wykonujemy raczej niezbyt często. Kiedy już zdecydujemy się na kąpanie berneńczyka, warto zainwestować w profesjonalne kosmetyki lub udać się do wykwalifikowanego salonu groomerskiego. Warto jednak upewnić się – jeśli chcemy przygotowywać psa do wystawy – czy w wybranym salonie na pewno przygotowuje się berneńczyka według wzorca rasy! Ważna dla potencjalnego właściciela berneńskiego psa pasterskiego, ale też każdej innej rasy, jest wiedza na temat dokumentów, które otrzymuje się wraz z zakupem psa. Każdy szczeniak z hodowli zarejestrowanej w FCI (Fédération Cynologique Internationale) posiada metryczkę, która umożliwia wyrobienie rodowodu. Każdy hodowca sprzedając szczeniaka, czy też dorosłego psa, powinien podpisać umowę kupna-sprzedaży zawierającą wszystkie dane hodowli, hodowcy i kupującego oraz zobowiązania obydwu stron. Zarejestrowana hodowla to dobry wybór także dlatego, że kupując psa wiemy, że obydwoje rodziców przeszło zarówno badania weterynaryjne, jak i psychiczne w celu wykluczenia wad psychicznych i zmniejszenia prawdopodobieństwa występowania wad fizycznych. Aby berneńczyk mógł zostać reproduktorem lub suką hodowlaną musi spełnić szereg kryteriów, takich jak odpowiednia ilość uzyskanych bardzo dobrych lub doskonałych ocen na wystawach krajowych i międzynarodowych, przejść specjalnie dostosowany test psychiczny, na którym sprawdza się jego zachowanie w stosunku do innych psów, do innych ludzi, sprawdza się jego reakcję na sytuację niespodziewaną i stresującą (w tym wypadku wystrzał z pistoletu startowego) oraz musi przejść badania weterynaryjne, czyli między innymi wspomniane wcześniej prześwietlenia stawów. Dopiero, kiedy dany pies czy suczka spełnią te kryteria, mogą zostać dopuszczone do rozrodu. Podsumowując. Dlaczego warto zdecydować się właśnie na berneńczyka? Ja wybrałam tę rasę przede wszystkim dlatego, że są to psy idealnie sprawdzające się w gospodarstwie, wśród wielu innych zwierząt, w moim wypadku są to konie. Do stajni często przyjeżdżają też rodzice z dziećmi, większe zorganizowane grupy czy wycieczki. Berneńskie psy pasterskie będą pilnować posesji, ale kiedy widzą, że właściciel jest pozytywnie nastawiony do gości, zamienią się w żywe maskotki do głaskania, a dzięki swojej cierpliwości i łagodności będą spokojnie reagować nawet na zbyt natrętne dzieci, które na widok tych puchatych kulek często reagują piskiem i ogromną fascynacją. Z całego serca polecam tę rasę każdemu, nawet mniej doświadczonemu wielbicielowi psów, ponieważ są to stworzenia z ogromnym, kochającym sercem, bardzo inteligentne i lojalne. Prawdziwi przyjaciele na całe życie.

ile żyje pies z dysplazją