Juz nie wytrzymuje. Znajomi mowią,ze on taki jest , robuje byc dowcipny ale ja juz nie wytrzymuje. Przykleił mi łatę obrazalskiej fochalskiej panny co to obraża sie o pierdołe:( a tak nie Żona nie odzywa się do mnie tygodniami. Nie byłoby w tym nic dziwnego (w małżeństwie bywają "ciche dni"), ale Ona potrafi nie odzywać się 3 - 4 tygodnie z błahego powodu: że nie Córko, nie obawiaj się służyć radą mamie – są takie obszary, w których naprawdę jesteś lepszym ekspertem. 3. Szanuj jej czas. Córko, twoja mama nie zawsze musi mieć czas, siłę i ochotę, by zajmować się twoimi sprawami (ta zasada dotyczy również opieki nad dziećmi, o którą prosisz godzinę przed zaplanowanym wyjściem). Nie wiem już co jest prawdą bo zmieniasz wersję, ale prawdopodobnie miesiąc on już się nie odzywa. Młody, zdrowy facet nie zrezygnuje z seksu jeśli ma szansę, a on wie, że może bzykać Ale on się w ogóle do mnie nie odzywa. W sensie, na randce gada, przytula mnie, obejmuje itp. potem odprowadza na autobus, pyta kiedy się zobaczymy jeszcze raz, a potem milczy. No dosłownie. Po pierwszej randce napisał, że było fajnie i czy się nie spotkamy za 2 dni. No okej ustaliliśmy termin i cisza. Odezwał się za 2 dni czy Szytenchelm nie chce tego komentować. Mówi tylko: - Nie ma mowy, pomnik zostaje! Do sporu włączyły się władze Łodzi. Włodzimierz Tomaszewski, wiceprezydent miasta, przyznaje, że jest w nieustannym sporze z Marcelem Szytenchelmem. - Próbowałem negocjować "poprawki" u Rubinsteina, ale pan Szytenchelm stanowczo odmawia. 5NWf. Największa bzdura tego tysiąclecia a ty i tak w nią wierzysz. Co sądzą wielkie umysły Wielcy myśliciele mają w dzisiejszych czasach trudne zadanie, bo ludzie nie rozumieją tego co czytają. Gdy taki wielki myśliciel chciałby jakieś zjawisko uogólnić i ładnie podsumować, to okazuje się, że ludzie i tak zrozumieją to w swój sposób, niekoniecznie zgodny interpretacją autora. Najlepszym przykładem są słowa wypowiedziane przez Heraklita z Efezu, który stwierdził, że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki, a dzisiaj wiele osób uważa, że oznacza to by nie próbować czegoś po raz drugi, bo się tak nie robi. Jeśli też tak uważasz, to po prostu stuknij się w główkę. Ktoś równie mądry ale mniej sławny niż Heraklit stwierdził kiedyś, że jak facetowi zależy, to zawsze znajdzie sposób. No i nie pozostaje nic innego jak się zgodzić, tylko widzicie, najwyraźniej każdy godzi się z tym twierdzeniem na własny sposób, często zwyczajnie nie rozumiejąc. Pozwólcie więc, że wam wytłumaczę. Czy jak leży to mu zależy? Tak to prawda, że jak facetowi zależy to zawsze znajdzie sposób. Ale mówimy tu o konkretnym przypadku. Facetowi już zależy. To nie jest facet, którego minęłaś na ulicy, to nie jest facet, który obsługiwał cie w restauracji i to nie jest facet, który ci się podoba, ale jeszcze do ciebie nie zagadał. To zdanie nie oznacza, że możesz założyć nóżkę na nóżkę i czekać na swojego księcia na białym rumaku i to zdanie nie oznacza, że inicjatywa zawsze leży po stronie mężczyzny. To zdanie nie oznacza, że jeśli nie znalazł sposobu to mu nie zależy i zależeć mu już nigdy nie będzie. Facet może tak kochać i może mu tak zależeć, że właśnie z tego powodu ze swoją wybranką będzie chciał się rozstać. Gdyby tak po prostu kierować się tytułowym stwierdzeniem można by dojść do wniosku chce się rozstać = nie zależy mu a to nie zawsze jest prawdą. Życie nie sprowadza się do prostych stwierdzeń, ma wiele odcieni szarości i zwyczajnie nie da się podsumować wszystkich zachowań i sytuacji związanych z mężczyznami jednym zdaniem. Nie bierz bezrefleksyjnie czyichś słów do siebie nie dbając zupełnie o kontekst, bo to właśnie kontekst jest najważniejszy. W języku polskim rzeczywiście zdanie nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki można rozumieć jako radę “nie próbuj dwa razy tego samego”, ale jeśli poznasz kontekst w jakim wypowiedziano te słowa, to od razu zrozumiesz, że chodziło o to, że rzeka do której wejdziesz po raz drugi, nawet w tym samym miejscu, nie będzie już tą samą rzeką, bo woda w niej będzie już inna. I właśnie o to tutaj chodziło. Kontekst is a king Więc jeśli tytułowe zdanie jest dla ciebie wymówką, nie będę się do niego odzywać pierwsza, bo przecież gdyby mu zależało to by zrobił wszystko żeby się odezwać, to popełniasz taką samą głupotę jak osobą nierozumiejąca słów Heraklita z Efezu. To, że gość nie wychodzi z inicjatywą nie musi oznaczać, że mu nie zależy. Może, ale nie musi. To, że gość nie odzywa się pierwszy nie musi oznaczać, że mu nie zależy. Może, ale nie musi. To, że gość czegokolwiek nie robi nie musi oznaczać, że mu nie zależy. Może, ale nie musi. Równie dobrze może być tysiąc innych wytłumaczeń. Dlatego jeśli oceniasz działania innych nie stosuj mądrości życiowych rodem z Kwejka czy Demotywatorów. Po pierwsze, większość z nich jest dodawane tam przez gimbusiarnię, która coś tam przeczytała i wydaje się jej, że wiedzą już wszystko o życiu. A po drugie, te mądrości nie są po to, byś przykładała do nich czyjeś życie. One są po to, byś przykładała do nich swoje życie. Nie komplikuj swojej relacji z kimś tylko dlatego, że ktoś gdzieś tam kiedyś powiedział jakieś mądre słowa i one muszą być teraz jakąś wyrocznią. Jesteś ty i ta druga osoba – tyle, aż tyle i tylko tyle. Dogadaj się z nią, tak po prostu. Zależy ci na nim? Zrób tyle ile możesz, żeby z nim być. Uda się to super, nie to szkoda. Nie zależy ci na nim? Zostaw go, nie przebywaj z nim, olej go. Cała reszta to niepotrzebny szum i komplikowanie sobie i innym życia. Keep it simple. photo credit: Extra Medium via photopin cc Adalia Dołączył: 2015-06-13 Miasto: Opole Liczba postów: 639 21 stycznia 2019, 23:01 Poznałam faceta przez aplikację randkową. Byliśmy dziś na 3 randce. Ale on się w ogóle do mnie nie odzywa. W sensie, na randce gada, przytula mnie, obejmuje itp. potem odprowadza na autobus, pyta kiedy się zobaczymy jeszcze raz, a potem milczy. No dosłownie. Po pierwszej randce napisał, że było fajnie i czy się nie spotkamy za 2 dni. No okej ustaliliśmy termin i cisza. Odezwał się za 2 dni czy aktualne i tyle. Na drugim spotkaniu po tym jak mnie odporowadzil zapytał kiedy się widzimy, powiedziałam że nie wiem, może będę w piątek u niego w mieście. Nie odzywał się aż do piątku i wtedy napisał jak tam u mnie, czy przyjadę. Dzisiaj napisał, że jest przejazdem u mnie i czy się spotkamy. No i znowu cisza. Nie wiem czy umówić się z nim kolejny raz i zapytać wprost o co mu biega czy po prostu go teraz olać. Miała z Was któraś podobną sytuację? Na randce jest super, rozmawiacie, całujecie się itp a potem nagle cisza, aż do kolejnego spotkania. Dołączył: 2013-05-02 Miasto: krosno Liczba postów: 3160 22 stycznia 2019, 09:14 Rany dziewczyny ile jeszcze będzie takich tematów? Musicie wszystkie udawać niedostępne?To jakaś cecha zarezerwowana tylko dla kobiet czy co? Tak ciężko odezwać się pierwsza i dowiedzieć się co w trawie piszczy? Misi270869 22 stycznia 2019, 09:18 Tylko problem jest chyba w tym: czy on odpowie gdy ona zapyta Dołączył: 2016-11-07 Miasto: Kolonia Liczba postów: 3989 22 stycznia 2019, 09:25 Mam znajomego, który po prostu nie używa telefonu, dodzwonić się do niego ciężko, na smsy nie odpowiada od nikogo a bardzo ciekawy facet. Po prostu nie lubi kontaktu wirtualnego i tyle. Dokładnie. Po prostu niektórzy tacy są :) Dołączył: 2013-07-11 Miasto: Poznań Liczba postów: 637 22 stycznia 2019, 09:36 napisał(a):Rany dziewczyny ile jeszcze będzie takich tematów? Musicie wszystkie udawać niedostępne?To jakaś cecha zarezerwowana tylko dla kobiet czy co? Tak ciężko odezwać się pierwsza i dowiedzieć się co w trawie piszczy? Jak widać, nie jest zarezerwowana tylko dla kobiet, skoro facet też się nie odzywa i jest sporo takich tematów. Ale zgadzam się - warto się odezwać pierwszą i obserwować reakcję. Albo zapytać na spotkaniu. Dołączył: 2018-10-05 Miasto: Happy Place Liczba postów: 2909 22 stycznia 2019, 09:50 Lili52 napisał(a):Sądzę, że z jego strony nie ma chemii i traktuje tę znajomość bardzo luźno; pewnie umawia się nie tylko z Tobą. Argumenty, że facet, który umawia się na ranki przez internet, w międzyczasie nagle nabiera alergii na "kontakt wirtualny", są słabe. Zainteresowany facet zapytałby na przykład, jak Ci minął dzień. Nie potrzeba wielkich nakładów czasu i długiego pisania o niczym, żeby podtrzymać kontakt. Z tym się całkowicie zgadzam. Też znam jednego faceta, który stroni od telefonu ale on nie korzystał z aplikacji randkowych tylko dziewczynę poznał "w realu".Możesz zapytać wprost ale mnie się niestety też wydaje, że on nie jest przesadnie zainteresowany. pulpiasta Dołączył: 2013-09-10 Miasto: Warszawa Liczba postów: 2070 22 stycznia 2019, 10:17 bridetobee napisał(a):Lili52 napisał(a):Sądzę, że z jego strony nie ma chemii i traktuje tę znajomość bardzo luźno; pewnie umawia się nie tylko z Tobą. Argumenty, że facet, który umawia się na ranki przez internet, w międzyczasie nagle nabiera alergii na "kontakt wirtualny", są słabe. Zainteresowany facet zapytałby na przykład, jak Ci minął dzień. Nie potrzeba wielkich nakładów czasu i długiego pisania o niczym, żeby podtrzymać kontakt. Z tym się całkowicie zgadzam. Też znam jednego faceta, który stroni od telefonu ale on nie korzystał z aplikacji randkowych tylko dziewczynę poznał "w realu".Możesz zapytać wprost ale mnie się niestety też wydaje, że on nie jest przesadnie zainteresowany. Zdazylo mi sie uzywac aplikacji randkowych, bo akurat wtedy mialam wolna chwile, a w ciagu dnia odpisuje co kilka godzin, bo nie mam czasu. Wcale to nie oznacza, ze mi nie zalezy, tylko wole na spokojnie odpisac niz na szybko cokolwiek. Adalia Dołączył: 2015-06-13 Miasto: Opole Liczba postów: 639 22 stycznia 2019, 10:24 Misi270869 napisał(a):Tylko problem jest chyba w tym: czy on odpowie gdy ona zapytaJak ja do niego napiszę nawet zwykłe "co słychać" to mi odpisuje. Nie muszę długo czekać na odpowiedź. Ale sam z siebie nic a nic. Rozmawiamy teraz przez fejsa ale nie mam go w znajomych (fejsa mam czysto do pracy). Jak wejdę na aplikację to nie widzę żeby był dostępny, ale może wchodzi tam o innych porach niż ja. Z resztą sama po drugiej randce z nim byłam na randce z innym facetem, bo pisałam z dwoma i obaj wydawali się fajni. Tylko teraz z tym drugim już nie piszę. Po prostu się zastanawiałam czy tacy faceci serio istnieją, bo takie coś zdarzyło mi się pierwszy raz. Zawsze się ją czy facet odzywał w ciągu dnia czy coś. A tu po prostu jakbym nie istniała aż do spotkania.... Dołączył: 2014-06-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 26241 22 stycznia 2019, 10:33 Lili52 napisał(a):Argumenty, że facet, który umawia się na ranki przez internet, w międzyczasie nagle nabiera alergii na "kontakt wirtualny", są słabe. Zainteresowany facet zapytałby na przykład, jak Ci minął dzień. Dlaczego?ja mam alergię na kontakt wirtualny z osobami, z którymi mogę i spotykam sie na żywo. To strata czasu, chyba ze pojawi się jakiś konkretny temat do obgadania. Bo na takie pitu pitu przez komunikator o niczym to ja nawet pomysłu nie mam. Zazwyczaj człowiek gapi się jak ciele w ekran i nie wie co napisać. Na pytanie jak mi minął dzien to juz w ogóle nie wiadomo jak odpowiedzieć. No co mam mówić? Ze się pomyliłam w liczeniu oczek, że mnie jakiś tam bohater książki zirytował, że w pracy znów była praca, że na obiad miałam klopsy w kapuście, że mi rowerek treningowy zaczął piszczeć i muszę nasmarować? To by na przykład były odpowiedzi na to, jak mi minął wczorajszy dzień. Jakiego faceta by to mogło obchodzić, to nie mam pojęcia :D Dołączył: 2013-07-11 Miasto: Poznań Liczba postów: 637 22 stycznia 2019, 10:41 Cyrica napisał(a):Lili52 napisał(a):Argumenty, że facet, który umawia się na ranki przez internet, w międzyczasie nagle nabiera alergii na "kontakt wirtualny", są słabe. Zainteresowany facet zapytałby na przykład, jak Ci minął dzień. Dlaczego?ja mam alergię na kontakt wirtualny z osobami, z którymi mogę i spotykam sie na żywo. To strata czasu, chyba ze pojawi się jakiś konkretny temat do obgadania. Bo na takie pitu pitu przez komunikator o niczym to ja nawet pomysłu nie mam. Zazwyczaj człowiek gapi się jak ciele w ekran i nie wie co napisać. Na pytanie jak mi minął dzien to juz w ogóle nie wiadomo jak odpowiedzieć. No co mam mówić? Ze się pomyliłam w liczeniu oczek, że mnie jakiś tam bohater książki zirytował, że w pracy znów była praca, że na obiad miałam klopsy w kapuście, że mi rowerek treningowy zaczął piszczeć i muszę nasmarować? To by na przykład były odpowiedzi na to, jak mi minął wczorajszy dzień. Jakiego faceta by to mogło obchodzić, to nie mam pojęcia :DFaceta, który się Tobą interesuje. Nie rozumiem dlaczego niektórzy widz tylko dwie opcje kontaktu: totalny brak albo całodobowe pitu pitu przez komunikator. Jak gdyby nie było niczegoś pomiędzy, subtelnych sygnałów zainteresowania życiem drugiej osoby również pomiędzy spotkaniami. Ok, dopuszczam możliwość, że są osoby, którym w ogóle taki kontakt nie jest potrzebny. Autorka jednak do nich nie należy, tymczasem tylko ona inicjuje kontakt i ta asymetria jej przeszkadza, więc trzeba sprawę wyjaśnić, a nie pozostawiać domysłom. Dołączył: 2014-06-25 Miasto: Warszawa Liczba postów: 26241 22 stycznia 2019, 10:52 no nie, to ja mam kompletnie inną optykę :D takie spowiadanki z dnia to mi się kojarzą ze sztucznym podtrzymywaniem zainteresowania. To jak pytanie dziecka jak było w szkole. A dzieci też raczej tego nie lubią ;) Nalepszy kontakt pisany jest z ludźmi, których łączą wspólne tematy. To nie ma nic wspólnego za zainteresowaniem soba i uczuciami. Natomiast brak wspólnych tematów może się potem na brak zainteresowania i uczuć przełozyć, ale to nie ta kolejnośc. „Mąż często się na mnie obraża. Czasem na kilka dni. Zwykle to ja pierwsza wyciągam rękę na zgodę, nawet jeśli nie czuję się niczemu winna. Powoli jednak zaczynam mieć tego dosyć. Czy jest jakieś wyjście z tej sytuacji?" - Paulina z może Twój mąż nie zna innego sposobu wyjścia z sytuacji. Chciałby coś zmienić i zamiast o tym porozmawiać – obraża się, traktując swoje zachowanie w stosunku do Ciebie jako rodzaj kary. Prawdopodobnie oczekuje przy tym, jak to zwykle bywa, że to Ty będziesz czuła się winna i za wszelką cenę będziesz chciała go udobruchać. Nie przejmuj się jego miną. Zwróć uwagę, że do tej pory zachowanie Twojego męża było skuteczne: to Ty podejmowałaś wyzwanie i postępowałaś zgodnie z oczekiwaniami męża. Pamiętaj: ludzie mają skłonność do powtarzania reakcji, które przynoszą oczekiwany efekt. Twój mąż będzie więc obrażał się tak długo, jak długo będzie to skuteczne, to znaczy dopóki będziesz zabiegała o jego względy w sytuacji konfliktu. Aby zmienić strategię jego reagowania, zastosuj inną taktykę. Nie zabiegaj o jego względy. Następnym razem powiedz mężowi: „Irytuje mnie Twój sposób reagowania na różnicę zdań między nami. Wolałabym, żebyś zamiast się obrażać, porozmawiał ze mną o problemie. Na pewno uda się nam znaleźć dobre wyjście z sytuacji”. Potem zachowuj się tak, jakby nic się nie stało. Nie obrażaj się w ramach rewanżu. Nie przepraszaj. Nie komentuj jego zachowania. Pozwól pobyć mężowi sam na sam ze swoimi fochami. Niech zdecyduje o tym, jak ma zamiar rozwiązać problem. Jest dorosły, skoro wybrał taki sposób reakcji, sam musi wiedzieć jak z tego wybrnąć. To najlepsza droga, by pokazać, że jego metoda jest nieskuteczna w wywieraniu presji. Twoja gotowość do wybawiania męża z kłopotu (po raz kolejny) przyniesie więcej szkody niż pożytku. Jeśli więc porzucisz obowiązujący do tej pory w Waszym związku schemat rozwiązywania konfliktów, w którym to Ty przejmowałaś inicjatywę, jest duża szansa, że uda Ci się przerwać błędne koło i zmienić zachowanie męża. Hanna Lemańska-Węgorzecka, psycholog, terapeuta, doradca osobisty Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem! @Ania 1978 Może czas oddać mężowi odpowiedzialność za jego zachowanie? Jeśli nie chce iść do lekarza czy na terapię, że by sobie/Wam pomóc to jego decyzja. Pisze Pani, że mąż jest agresywny słownie w stosunku do Pani. To nie Pani go wkurza tylko on nie potrafi zapanować nad swoimi emocjami. Może się tego nauczyć na terapii - jak radzić sobie ze złością czy z lękiem. Może pora postawić granice, nie wyręczać go w obowiązkach i zastanowić się nad swoją przyszłością? Pisze Pani o myślach o rozstaniu. To ogromna zmiana w życiu a zmiany budzą w nas niepokój. Można się go pozbyć szczegółowo planując zmianę i "oswajając ją" czyli np: - zastanowić się gdzie Pani będzie mieszkać po rozstaniu, czy utrzyma się Pani finansowo, sprawdzić sprawy prawne, rozwodowe i majątkowe, porozmawiać z córką o swoim pomyśle, zastanowić się od kogo może Pani uzyskać wsparcie w procesie zmiany (rodzina, przyjaciele, terapeuci). Może Pani zastanowić się z jakiego powodu chce Pani odejść a co trzyma Panią przy mężu: przekonania, obawy, lęk. Najlepiej porozmawiać o tym z psychologiem. I dopiero wtedy podjąć świadomą i przemyślaną decyzję co do swojej przyszłości. Pozdrawiam, Katarzyna

facet się obraża i się nie odzywa