Ile jaszczurka może wytrzymać bez jedzenia? Proszę o pilną odpowiedź Natychmiastowa odpowiedź na Twoje pytanie. kololowa1760 kololowa1760 Na sytuację, w której kot nie chce jeść, warto zareagować jak najszybciej, ponieważ do niebezpiecznych zmian w organizmie Twojego pupila może dojść nawet po ok. 2-3 dniach od utraty apetytu. Jego specyficzny metabolizm nie pozwala mu bowiem przetrwać bez jedzenia tak długo, jak na przykład ludziom czy psom. Zdrowy człowiek może wytrzymać bez jedzenia 1-3 dni, dlatego głodówki lecznicze nie mogą trwać dłużej. W tym czasie można zaobserwować ból oraz zawroty głowy, a także senność i pogorszenie nastroju.W początkowym etapie głodówki występuje znaczna utrata wagi, apatia i osłabienie. Bez zasilania lodówka prawdopodobnie pozostanie w bezpiecznej temperaturze do czterech godzin, jeśli drzwi będą zamknięte, mówi dr Tamika Sims, dyrektor ds. komunikacji technologii żywności w Międzynarodowej Radzie Informacji o Żywności. Żywność w zamrażarce pozostaje zimna jeszcze dłużej – około dzień, jeśli zamrażarka jednak czas, przez jaki mózg może przetrwać bez tlenu, zanim dojdzie do uszkodzenia mózgu, będzie różny w zależności od osoby., Według University of California, Strona internetowa UCSB w Santa Barbara, mózg może wytrzymać od trzech do sześciu minut bez tlenu, zanim dojdzie do uszkodzenia mózgu. regularny trening może pomóc Ogólnie rzecz biorąc, kot bez problemów zdrowotnych może przeżyć do trzech dni bez picia wody i około jednego tygodnia bez jedzenie jedzenia. Jak długo 2-tygodniowe kocięta mogą żyć bez jedzenia? technicznie rzecz biorąc, mogą przetrwać tydzień lub dwa, o ile mają wodę. Ale nieuchronnie powoduje to poważny niepokój dla dGX0. BOJOWNIK CHOROBY - PŁETW Martwica płetw bojowników pojawia się przede wszystkim w okolicy ogona. Ryby chorują, kiedy nie mają zapewnionych odpowiednich warunków fizykochemicznych i są nieodpowiednio żywione. To sprzyja rozwojowi infekcji bakteryjnej. Martwica płetw pojawia się przede wszystkim z powodu urazów mechanicznych, zbyt dużego naświetlania promieniami ultrafioletowymi, złych warunków w zbiorniku hodowlanym oraz zbyt niskiej temperatury wody. Do martwicy płetw bojownika przyczyniają się bakterie, które żyją w zbiornikach awaryjnych, atakują tylko osłabione ryby. Najczęściej atakowane są gatunki ryb o ciemnej pigmentacji jak molinezje, BOJOWNIKI. Martwica płetw występuje u ryb w różnym wieku, ale szczególnie wrażliwe są młode osobniki, które z jej powodu masowo giną. BOJOWNIK CHOROBY - OCZU Najczęstszym powodem wytrzeszczu oczu jest posocznica lub tuberkuloza. Posocznica może zacząć się od infekcji skórnej jak w przypadku martwicy płetw, a także od złych warunków higienicznych panujących w zbiorniku. Bakterie przenikają do naczyń krwionośnych, wywołują stany zapalne i zniszczenia. Uszkadzają naczynia krwionośne w skórze i podstawie płetw, uszkadzają mięsień sercowy, powodują wyciek płynów do jamy brzusznej, co wywołuje obrzęk. Aby wyleczyć chore ryby, potrzebna jest pomoc weterynarza, który poda odpowiednie antybiotyki. Tuberkuloza- jest to często spotykana u ryb zakaźna choroba bakteryjna. Zarażone osobniki należy bezzwłocznie usunąć ze zbiornika, żeby uniknąć zarażenia kolejnych zdrowych ryb. Chore bojowniki, mimo apetytu tracą masę ciała, ponieważ ich organy wewnętrzne ulegają zniszczeniu. U niektórych osobników pojawiają się pod skórą guzki np. za oczami wywołują "wytrzeszcz", które przeobrażają się we wrzody. Ludzie mogą zarazić się tuberkulozą rybią, która wywołuje guzki na skórze, nie jest to infekcja poważna. Po stwierdzeniu choroby należy zastosować wszelkie środki ostrożności. Ostateczna diagnoza choroby możliwa jest po sekcji. BOJOWNIK CHOROBY - SKÓRY Choroby skóry u bojowników to między innymi: choroba aksamitna, oodinioza, choroba welwetowa, choroba złotego piasku, choroba rdzy. Tę ostatnią wywołują pierwotniaki z grupy bruzdnic - u ryb słodkowodnych to Oodinium pillularis lub Oodinium limnetioum, a w przypadku ryb morskich to Oodinium ocellatum i nazywana jest chorobą ryb koralowych. Nie leczona choroba może prowadzić do znacznego pomoru szczególnie ryb młodych. Obecność pasożytów w zbiorniku z rodzaju Oodinium może być niezauważalna przez dłuższy czas. Dopiero podczas infekcji na całym ciele i płetwach ryby można zauważyć wydzielanie się śluzu oraz drobniutkie, ciemne żółto-brązowe punkciki. Podczas dużej inwazji, na ciele pojawia się ciemnoperłowy lub lekko złotawy nalot. W świetle nalot przypomina drobniutki proszek, a w miejscach najbardziej dotkniętych skóra się łuszczy. Zarażone bojowniki są rozdrażnione, ocierają się o dekoracje w akwarium. Czasami jednak kryją się pośród roślin, są osowiałe. W czasie choroby tracą apetyt, mało jedzą. Płetwy ryb mogą być sklejone, złożone, lekko wystrzępione. Jeżeli zaatakowana jest skóra na skrzelach, dochodzi do zaburzeń w oddychaniu. Często pojawiają się wybroczyny i przekrwienie listków skrzelowych. Okres kwarantanny wynosi 10-14 dni. Potem można zastosować kąpiel w celu likwidacji nosicielstwa pasożyta. Preparaty lecznicze nie zawsze radzą sobie z pasożytami. Zalecane są kąpiele lecznicze w temperaturze 27-30 w naświetlonym zbiorniku. W ten sposób skracamy w dużym stopniu cały cykl rozwojowy, powodując szybszą kurację. Jeżeli w akwarium została stwierdzona obecność oodiniozy, chociażby u jednego bojownika czy innej ryby, należy jak najszybciej przenieść wszystkie ryby do zbiornika zastępczego i tam przeprowadzić leczenie. W tym czasie akwarium należy ogrzewać w temperaturze 25-27 st. C i oświetlać oraz podać środek dezynfekujący np. Aquaseptin lub Abioseptyna. Do akwarium można przenieść wyleczone ryby dopiero po upływie 7-8 dni. Takie działanie daje gwarancje na całkowite pozbycie się choroby. Spis treści Różnobarwny, opalizujący, wielokształtnyJak wygląda bojownik?Odmiany bojownikówTajlanda: Ojczyzna bojownikaZalecane pożywienieAkwarium dla bojownikaZdrowieGdzie kupić bojownika Różnobarwny, opalizujący, wielokształtny Opalizujące kolory łusek i agresja wobec innych ryb – tym odznacza się właśnie bojownik, funkcjonujący także pod naukową nazwą Betta. Spośród bojowników wyróżnia się najbardziej odmiana syjamska, która każde akwarium ozdobi niezwykłymi kolorami. Bojownik nie wymaga skomplikowanej pielęgnacji, dlatego cieszy się ogromną popularnością zwłaszcza wśród początkujących miłośników akwarystyki. Jak wygląda bojownik? Zacznijmy od tego, skąd wzięła się nazwa „bojownik”. Nietrudno się domyślić, że właśnie od jego agresywnych poczynań wobec innych ryb. W Tajlandii organizowane są nawet niekiedy walki tych ryb. W Europie i Ameryce są to natomiast popularne zwierzątka domowe, co ma związek przede wszystkim z ich zachwycającym wyglądem. Ich ciała oraz długie, falujące w strumieniu wody płetwy występują w całej gamie najróżniejszych kolorów i odcieni, nierzadko znacznie ze sobą kontrastując. W oczy rzuca się także tak zwany labirynt – dodatkowy narząd oddechowy umożliwiający rybom oddychanie powietrzem atmosferycznym. Liczne odmiany bojowników kategoryzowane są według kształtów i wzorów. To niezwykłe bogactwo barw charakteryzuje przede wszystkim samce bojowników, samice są raczej nieco bardziej monotonne kolorystycznie. Wszystkie bojowniki osiągają natomiast podobne rozmiary – maksymalnie do 160 mm długości. Odmiany bojowników Z reguły odróżnia się osiem podstawowych odmian bojowników: Betta akarensis, antonii, aurigans, balunga, chini, ibanorum, pinguis i obsura. Określenia odmian oznaczają zwykle wzory lub koloryt płetw lub łusek. Poza tymi odmianami istnieją także inne, np. Betta pugnax lub Betta brownorum. Odmiany różnią się od siebie także sposobem opieki nad potomstwem, niektóre składają ikrę w gniazdach, inne na powierzchni wody. Poza kategoriami kolorystycznymi istnieje także podział ze względu na kształt płetwy ogonowej. Z tego względu znamy odmianę o nazwie Crown Tail z jedną mieniącą się kolorami płetwą, która wygląda równie imponująco, jak ogon u rajskiego ptaka. Bojowniki typu Halfmoon posiadają natomiast płetwę w kształcie półksiężyca, również występującą w najróżniejszych kolorach. U bojowników typu Long Tail płetwa ogonowa jest znacznie dłuższa, podobnie zresztą jak płetwa brzuszna. © anela47 / Tajlanda: Ojczyzna bojownika Powszechnie przyjęło się, że ojczyzną bojownika jest Tajlandia. Pogląd ten wziął się głównie stąd, że właśnie tam organizuje się walki tych ryb, jednak ich faktyczny obszar występowania jest znacznie obszerniejszy. Wskazuje na to już sama ich nazwa: Betta to słowo z języka jawajskiego. W Tajlandii ryby te nazywa się raczej Pla-kad lub Trey Krem. Bojowniki można napotkać przede wszystkim w słodkich wodach Azji Południowo-Wschodniej – na przykład w okolicach wysp Indonezji, zwłaszcza Bali i Małych Wysp Sundajskich, oraz u wybrzeży nie tylko Tajlandii, ale i Malezji, Wietnamu oraz Kambodży. Zalecane pożywienie W swoim naturalnym środowisku bojowniki odżywiają się przede wszystkim mniejszymi mięczakami i wodnymi owadami. Łowią je bezpośrednio w wodzie lub wynurzają się nieco nad jej powierzchnię, by je pochwycić. W hodowli bojowników należy wziąć pod uwagę, że są one całkowicie mięsożerne. Odżywianie ich roślinami nie wchodzi w grę. W sklepach specjalistycznych oraz w niektórych sklepach zoologicznych możesz kupić specjalny pokarm w płatkach lub granulkach, który zawiera odpowiednio dostosowaną zawartość zwierzęcych białek, których mięsożerne ryby potrzebują do utrzymania prawidłowej budowy masy mięśniowej. Alternatywą dla takiego pokarmu może być żywy pokarm, a więc przede wszystkim małe owady takie jak muchy, muszki owocówki, larwy czy komary. Popularne wśród właścicieli bojowników są także mrożone owady, które również dostępne są w asortymentach sklepów zoologicznych. Akwarium dla bojownika Ogólnie rzecz biorąc, bojowniki to ryby łatwe w utrzymaniu, dlatego są tak popularne wśród początkujących akwarystów. Ponieważ są stosunkowo niewielkie, nie wymagają zbyt dużego akwarium. Najmniejsza odpowiednia pojemność to 54 litry. Akwarium powinno mieć także długość co najmniej 60 cm. Małe akwarium posiada swoje zalety – bojownik musi chronić mniejsze terytorium. Temperatura wody w mniejszym akwarium powinna wynosić około 26°C. Nigdy nie powinna spać poniżej 20°C, wówczas bojowniki praktycznie przestają się poruszać. 30 l wody możesz podgrzać za pomocą 25-watowej grzałki. Optymalna wartość pH wody wynosi dla bojowników od 5 do 7, może więc być stosunkowo dość kwaśna, optymalna twardość natomiast waha się między 5 a 15°n. Niewskazane jest instalowanie w akwarium sztucznego prądu, gdyż bojowniki przystosowane są do życia w wodach stojących. Wskazane jest natomiast udekorowanie go roślinnością. Zaleca się sadzenie azjatyckich gatunków roślin, zamiast europejskich. Bojowniki preferują gęste zarośla, nie potrzebują dużo przestrzeni do pływania. Na powierzchni wody powinno być jednak wystarczająco dużo miejsca na gniazda piankowe, które w okresie tarła budują samce bojowników dla swojego narybku. Helofity zapewnią odpowiednie zacienienie akwarium, dodatkową dekorację z powodzeniem mogą stanowić prawdziwe kamienie lub kawałki naturalnego drewna. Dno akwarium może przykryć zarówno żwirek, jak i drobne kamyki lub piasek. Teoretycznie można zrezygnować z filtra, wówczas należy jednak raz w tygodniu wymieniać większość wody. Małe filtry wewnętrzne zdecydowanie ułatwią jednak pielęgnację akwarium. Pracują cicho i najczęściej posiadają regulacje. Dzięki nim pozbędziesz się chemicznych domieszek lub ewentualnych metali ciężkich z wody. Pamiętaj, że ryby do życia potrzebują odpowiednich bakterii w ich środowisku. Nie wpuszczaj ryb od razu do nowego akwarium, odczekaj około cztery tygodnie, by zdążył się w nim wykształcić naturalny ekosystem. Uwaga: Nawet jeśli wśród bojowników zdarzają się pokojowo nastawione osobniki, ogólnie nie jest to gatunek zaliczany do spokojnych. Samce zagorzale pilnują swojego terytorium, przy czym wykazują bardzo agresywne zachowania, dlatego zdecydowanie odradza się trzymanie dwóch samców w jednym akwarium. Z hodowaniem samic problemów jest mniej. Jeśli chcesz hodować bojowniki z innymi gatunkami ryb to ważne jest, by nie były one ani za duże, ani za małe. Okoniowate również będą chciały bronić terytorium, dlatego najprawdopodobniej będą wdawały się w bójki z bojownikami. Duże ryby mogą postrzegać je jako ofiary, a mniejsze same mogą stać się ofiarami bojowników. Karpiowate cechuje z kolei niesamowita ruchliwość, co u bojownika mogłoby wywołać duży stres. Najlepszymi towarzyszami będą dla nich odpowiedniej wielkości ryby sumokształtne, z niewielkiemu płetwami. W żadnym wypadku w grę nie wchodzą gupiki. Zdrowie Bojowniki nie żyją wprawdzie za długo, bo od trzech do pięciu lat, są za to generalnie zdrowe i wytrzymałe. Spore zagrożenie stanowią jedynie infekcje grzybiczne oraz zakażenia bakteriami, które wywoływane są z reguły przez niedostateczną pielęgnację lub nieodpowiednią pracę filtra. Z drugiej strony, filtry wywołują u ryb stres, co również może prowadzić do choroby. By utrzymać bojownika w dobrej kondycji zdrowotnej, dno akwarium powinno być regularnie czyszczone z resztek pożywienia, ekskrementów oraz innego rodzaju zanieczyszczeń. Zwracaj uwagę za zachowanie ryb. Pogrążenie przez dłuższy czas w letargu może wskazywać na chorobę lub zestresowanie. Innym powodem letargu może być zbyt niska temperatura wody w akwarium. Zdrowy bojownik regularnie opływa całe swoje terytorium. Jego płetwy podczas tych zwiadów są wyciągnięte daleko od ciała, a łuski wyglądają na gładkie i czyste. W hodowli bojowników ważna jest regularna wymiana wody oraz podwyższanie jej temperatury w przypadku, gdy ryby wykazują brak apetytu, są mało aktywne lub pływają blisko przedmiotów. To samo tyczy się zmiany koloru łusek. Wybałuszone oczy oraz na wpół otwarte skrzela to objawy, z którymi natychmiast powinieneś się zgłosić do specjalisty. Poza zakażeniami grzybicznymi i bakteryjnymi zdarzają się u bojowników także martwica płetw oraz puchlina wodna. Przy tej ostatniej objawem jest znacznie wydęty brzuch oraz łuski odstające od ciała jak u szyszki. Na tę chorobę nie wynaleziono jeszcze niestety lekarstwa. Trudna do wyleczenia jest tak zwana choroba welwetowa, która powoduje zabarwienie łusek na różowawy bądź złotawy kolor. Ta zmiana w wyglądzie wywoływana jest przez pasożyta. W celu zwalczenia tej choroby, rybę należy odizolować od pozostałych i podawać jej antybiotyki przez okres około czterech tygodni. Gdzie kupić bojownika Bojowniki to klasyki działów z akwarystyką w każdym sklepie zoologicznym. Najczęściej dostępne od ręki są jednak jedynie najpopularniejsze odmiany takie jak Crown lub Halfmoon Tail. Bardziej wyszukane odmiany trzeba specjalnie zamówić, można też rozejrzeć się za bardzo dobrze zaopatrzonym sklepem akwarystycznym. W Internecie dostępnych odmian jest całe mnóstwo. Ostatecznie zwierzę trzeba jednak odebrać osobiście. W środkowej Europie z reguły wystarczy przeprowadzić poszukiwania na obszarze do 200 km, by znaleźć dobrego hodowcę. przejdź do strony Moderator: ModTeam gaga20 Stały bywalec Posty: 223 Rejestracja: 2010-06-09, 15:55 Pojemność akwarium: 0 Imię: grazyna Lokalizacja: torun bojownik nie chce jesc moj bojownik nie chce jesc i nie wiem dlaczego . Martwie sie o niego maol Moderator Posty: 7898 Rejestracja: 2007-05-25, 14:18 Pojemność akwarium: 200 Imię: Marcin Nazwisko: Olszewski Lokalizacja: Łódź Re: bojownik nie chce jesc Post autor: maol » 2010-08-03, 10:44 jak długo nie chce jeść? Czego nie chce jeść? Jak długo masz tą rybę? Glonojady maja specyficzna skórę którą jak pyszczak liźnie to poprostu mi sie w gębie robi źle. Złote ciacha come back blue_betta Moderator Posty: 3637 Rejestracja: 2010-02-14, 17:30 Pojemność akwarium: 160 Imię: M. Kontakt: Re: bojownik nie chce jesc Post autor: blue_betta » 2010-08-03, 10:45 A od kiedy go masz? Jeśli od niedawna to pewnie był przyzwyczajony do żarełka, które dostawał w sklepie, teraz mu zmieniłaś i pokazuje, że to nie jest smaczne ;) Ogólnie ja ze wszystkimi bojownikami tak miałem - kupowałem, niektóre przez pierwszy nawet tydzień nie jadły, ale jak w końcu zgłodniały to zaczęło się w drugą stronę ;) Ale pamiętaj, że bojownik to rybka mięsożerna, więc dieta powinna się składać głównie z dań mięsnych - mrożone, żywe robaczki, etc. gaga20 Stały bywalec Posty: 223 Rejestracja: 2010-06-09, 15:55 Pojemność akwarium: 0 Imię: grazyna Lokalizacja: torun Re: bojownik nie chce jesc Post autor: gaga20 » 2010-08-03, 11:50 mam go od miesiaca i dopiero od niedawna nie chce jesc nie wiem czemu. Jakie pokarmy dawac mu najlepiej z tropicala. Najlepiej z tropicala bo od samego poczatku daje rybkom tropicala [ Dodano: 2010-08-03, 12:39 ] pomozcie blue_betta Moderator Posty: 3637 Rejestracja: 2010-02-14, 17:30 Pojemność akwarium: 160 Imię: M. Kontakt: Re: bojownik nie chce jesc Post autor: blue_betta » 2010-08-03, 14:32 Bojownikowi to najlepiej dawaj mięsko jak już napisałem. Za bardzo monotonna dieta nie jest korzystna. Więc naprawdę - postaraj się kupić jakieś robaczki w sklepie zoologicznym (polecam wodzień) i daj mu ze 4 robaczki i zobacz czy zje, przy karmieniu takim pokarmem trzeba uważać, żeby ryba nie miała bębna jak Grand Hotel Ale brak apetytu może oznaczać jakieś choróbsko - bojownik nie jest gruby, osowiały, wyblakły, itp.? gaga20 Stały bywalec Posty: 223 Rejestracja: 2010-06-09, 15:55 Pojemność akwarium: 0 Imię: grazyna Lokalizacja: torun Re: bojownik nie chce jesc Post autor: gaga20 » 2010-08-03, 16:46 jest osowialy tylko [ Dodano: 2010-08-03, 17:16 ] nie wiem czemu [ Dodano: 2010-08-03, 17:41 ] nie chce jesc od kilku dni i jest osowialy aidi Przyjaciel forum Posty: 1100 Rejestracja: 2007-03-24, 13:01 Pojemność akwarium: 50 Imię: Gosia Lokalizacja: Gdańsk Kontakt: Re: bojownik nie chce jesc Post autor: aidi » 2010-08-03, 18:55 w jakim jest akwarium i czym go karmisz? maol Moderator Posty: 7898 Rejestracja: 2007-05-25, 14:18 Pojemność akwarium: 200 Imię: Marcin Nazwisko: Olszewski Lokalizacja: Łódź Re: bojownik nie chce jesc Post autor: maol » 2010-08-04, 08:30 Właśnie - akwarium ma pokrywę? Glonojady maja specyficzna skórę którą jak pyszczak liźnie to poprostu mi sie w gębie robi źle. Złote ciacha come back gaga20 Stały bywalec Posty: 223 Rejestracja: 2010-06-09, 15:55 Pojemność akwarium: 0 Imię: grazyna Lokalizacja: torun Re: bojownik nie chce jesc Post autor: gaga20 » 2010-08-04, 10:18 98l akwarium ma pokrywe Akwarium bez opieki [fb_button] Nareszcie wakacje. Chociaż dla mnie, możliwość wykorzystania tego czasu w pełni, skończyła się razem z latami studenckimi, to i tak się cieszę, że są. Zresztą chyba tak jak większość z Was. Co by jednak nie mówić o wakacjach, dla nas, akwarystów, wyjazdy wakacyjne mogą stanowić problem, gdy akwarium musi zostać bez opieki. Poniżej, omówię parę aspektów związanych przygotowaniem akwarium do naszej nieobecności. Jednak jest to temat tak szeroki i wielu z Was ma własne rozwiązania, dlatego zapraszam do dzielenia się własnymi pomysłami na pozostawienie akwarium bez opieki. Poniższy tekst jest skierowany raczej do początkujących akwarystów, którzy jeszcze nie zostawiali akwarium na dłuższy czas. Poniżej dzielę się swoim doświadczeniem, które może być odmienne od doświadczeń innych akwarystów. Jeśli coś się może zepsuć, to na pewno się zepsuje… Zapewne wielu z początkujących akwarystów na myśl o pozostawieniu akwarium bez opieki akwarysty doznaje wizji zalanego mieszkania lub martwych zwierząt. Do głowy przychodzą Prawa Murphy’ego i najgorsze scenariusze z zalaniem sąsiada włącznie. Prawda jest jednak taka, że prawa fizyczne, chemiczne i wszystkie inne nie zmieniają się podczas naszej nieobecności, a jakiekolwiek awaryjne sytuacje są prawie zawsze skutkiem naszej niefrasobliwości. Jednak trzeba się jakoś zabezpieczyć, bo nic tak nie zepsuje naszego urlopu, jak ciągłe martwienie się o akwarium Prawdopodobnie najlepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o pozostawienie akwarium bez opieki jest posiadanie zaufanego sąsiada, który będzie mógł codziennie zerknąć na zbiornik, przy okazji podlewania roślin. Czasami, nie mamy takiej możliwości, a osoba, która będzie doglądała domu, będzie to robiła, co kilka dni. Wierzcie mi, to też całkiem komfortowe rozwiązanie. Najgorszą opcją jest sytuacja, kiedy akwarium pozostaje absolutnie bez opieki przez tydzień lub dwa. Co nagle, to po diable… Pierwszą i chyba najważniejszą zasadą dotyczącą pozostawiania akwarium bez opieki jest to, żeby nie wprowadzać żadnych większych zmian tuż przed wyjazdem. To właśnie te nagłe zmiany najczęściej są bezpośrednią przyczyną katastrofy. A przecież o urlopie wiemy najczęściej już kilka miesięcy przed wyjazdem. Mamy więc czas na wszelkie istotne zmiany w akwarium, tak aby przez kilka tygodni poobserwować ich rezultaty. Jeśli akwarium działa bez problemu przez kilka miesięcy, to śmiało możemy przyjąć, że będzie działało również przez tydzień czy dwa, podczas naszej nieobecności. Jeśli jednak wpadniemy na szatański pomysł, zmiany np. z Metody Ballinga na reaktor wapnia lub przerabianie hydrauliki pod nową pompę na tydzień przed wyjazdem, to zdecydowanie prosimy się wtedy o kłopoty. Na takie zmiany powinien być czas na długo przed urlopem lub na po urlopie. Zresztą, jeśli w ogóle decydujemy się na akwarium lub jakiekolwiek inne hobby ze zwierzętami to musimy uwzględnić nasz tryb życia i tak zaprojektować akwarium, żeby z nim współgrało. W skrajnych przypadkach może się okazać, że takie hobby nie powinno mieć racji bytu ze względu na naszą częstą nieobecność. No, ale nadchodzi nasz długo wyczekiwany urlop. Jak możemy przygotować akwarium do naszej nieobecności? Przede wszystkim usiąść i przygotować listę codziennych czy cotygodniowych czynności w uwzględnieniu czasu naszej nieobecności. Im dłuższy wyjazd tym lista będzie dłuższa, no i oczywiście zwiększy się skala trudności. Co może na taką listę trafić? – podmiana wody – uzupełnianie dolewki, – karmienie – ręczne włączanie i wyłączanie urządzeń np. lampy – odpowietrzanie pudełka przelewowego – opróżnianie odpieniacza – uzupełnianie płynów Ballinga – testy wody – dozowanie mikroelementów – czyszczenie szyb – prawdopodobnie wiele innych czynności unikalnych dla Waszych zbiorników, a o których ja nie mam pojęcia Widać wyraźnie, że wiele, wydawało by się niezbędnych czynności można na jakiś czas odpuścić np czyszczenie szyby, którego jeśli nie chcemy mieć zarysowań, należy nawet zabronić osobie opiekującej się akwarium Do prostej kontroli typu “włącz/wyłącz” możemy zastosować tanie wyłączniki czasowe Jeśli nie mamy komputera akwarystycznego, który kontroluje niektóre procesy, część czynności możemy zautomatyzować stosując proste i tanie włączniki sterowane zegarem. Na pewno przydadzą się chociażby do włączania i wyłączania światła. Jeśli chodzi o karmienie, to raczej nie jestem zwolennikiem automatycznych karmników. Po pierwsze nadają się tylko do suchego pokarmu. Suchy pokarm lubi pływać po powierzchni, a pobieranie pokarmu z powierzchni nie leży w naturze ryb morskich. Tak więc taki pokarm często spływa do sumpa zanim zostanie zjedzony. Po drugie, widziałem kilka sytuacji, w których karmnik „zaszalał” i podał zawartość zasobnika na raz. Moja rada jest taka, że lepiej przegłodzić ryby, niż przesadzić z ilością pokarmu. Zwłaszcza, że większość ryb spokojnie wytrwa bez jedzenia do tygodnia czasu. Miałem kiedyś sytuację, kiedy do osobnego akwarium przeniosłem część skały, jak się okazało z jednym garbikiem. Rybkę zauważyłem po czterech miesiącach. Przez ten czas w akwarium zawalonym skałą, dbałem tylko o zasolenie. Garbik przetrwał do doskonałej kondycji 4 miesiące bez karmienia. Oczywiście nie każda ryba przetrwa taką dietę, ale większość spokojnie wytrzyma tydzień. Zwłaszcza jak kilkanaście dni przed urlopem zwiększymy ciut karmienie. Lekko „podtuczone” łatwiej zniosą „chudy” okres. Jeśli chodzi o parametry wody, to tu nasza nieobecność niesie potencjalnie większe ryzyko. Dlatego tak ważne jest, aby odpowiednio wcześniej wybrać i ustabilizować jedną z dostępnych metod suplementacji. Cokolwiek wybierzemy, ważne jest, aby nie zmieniać ustawień na ostatnią chwilę. Jeśli już musimy podbić jakiś parametr to lepiej zrobić to ręcznie dolewając odpowiedni suplement niż zmieniać ustawienia pomp dozujących 5 minut przed wyjazdem na lotnisko. Zdalna kontrola… Moduł SMS od systemu GHL – może wysyłać nam SMSy z mierzonymi parametrami wody Jeśli myślimy o akwarium poważnie, a nasz tryb życia wymaga częstych wyjazdów, to być może warto rozważyć rozwiązania bardziej zaawansowane (czytaj: znacznie droższe), które pomogą nam przetrwać okres, w którym zostawiamy akwarium bez opieki. Takimi rozwiązaniami są na przykład komputery akwarystyczne z możliwością zdalnego podglądania parametrów akwarium przez Internet, lub same wysyłające SMS-y lub emaile z informacjami o podstawowych parametrach. Niestety tych parametrów jest niewiele. W ten sposób możemy sprawdzić zdalnie np. pH w akwarium lub reaktorze, temperaturę (ważne latem), czy poziom RedOx. Ten ostatni parametr nie tyle wskaże nam problem, ile zwróci uwagę, że coś jest nie tak, ponieważ jest zależny od wielu czynników. Gwałtowny skok lub spadek może sugerować kłopoty z odpieniaczem, przedawkowanie lub niedobór VSV, zmianę cyrkulacji i wiele, wiele innych czynników. To trochę tak, jak z płaczem noworodka. Prosta kamera IP jest stosunkowo tanim i bardzo wygodnym sposobem podglądania akwarium z komórki. Jeśli nie stosujemy komputera akwarystycznego to warto pomyśleć o kamerze IP. To rozwiązanie jest całkiem tanie i wymaga jedynie stałego dostępu do Internetu. Za pomocą kamery IP możemy podglądać akwarium z dowolnego miejsca na Ziemi, o ile oczywiście mamy dostęp do Internetu. W zależności od modelu możemy również poruszać kamerą w każdym kierunku i na przykład obejrzeć refugium czy sump od akwarium. Niektóre oprogramowania do kamer IP można ustawić tak, aby wysyłały fotki, co pewien czas na emaila. Takie rozwiązanie nie da nam możliwości kontroli, ale przynajmniej możemy sprawdzić zdalnie czy działa lampa, cyrkulacja i czy jakiś koral się nie przewrócił. Pomoc sąsiedzka – raz lepsza… Jeśli mamy pod ręką sąsiada, który będzie zaglądał do akwarium codziennie, to mamy super układ. Jednak pamiętajmy, że jest to najczęściej osoba, która nie ma pojęcia o prowadzeniu akwarium, więc należy maksymalnie ułatwić jej tą czynność. Zadbajmy o to, aby sąsiad miał zapas wody RODi do podmiany oraz wszystkie pojemniki z płynami do Ballinga z wystarczającą ilością preparatów na całą naszą nieobecność. Nie chcemy chyba powierzyć przygotowania płynów przerażonemu sąsiadowi. Jeśli dozujemy regularnie jakieś mikroelementy czy bakterie, przygotujmy buteleczki tak, aby nie było ryzyka pomyłki. To samo dotyczy mrożonek. Możemy je pociąć na jednorazowe dawki. W celu zwiększenia zapasu wody do dolewki można połączyć naczynia wężykiem. Dobrze by było, gdyby osoba, której powierzacie akwarium wykonała parę typowych czynności pod Waszym okiem. Mimo, że są one bardzo proste, to nic tak nie uczy jak własnoręczne wykonanie danej czynności. Zwróćmy też uwagę sąsiadowi na parę istotnych spraw jak sprawdzenie poziomu wody w dolewce czy w kubku odpieniacza. Warto też pokazać, na co zwracać uwagę w samym akwarium. Niestety lista czynności może urosnąć do sporych rodzajów. Warto, więc napisać dla sąsiada instrukcję, albo jeszcze lepiej „check list”, czyli listę czynności, które sąsiad będzie odhaczał po ich wykonaniu. W ten sposób upewnimy się, że osoba opiekująca się akwarium nie zapomni np. opróżnić kubka odpieniacza. Konieczną rzeczą na takiej liście zwłaszcza, jeśli wyjeżdżamy na dłużej jest pozostawienie numeru telefonu do innego, zaprzyjaźnionego akwarysty, który być może nie mieszka najbliżej, ale może służyć pomocą w razie nieprzewidzianych problemów. ….. a raz gorsza Czasami jednak nie mamy możliwości poproszenia sąsiadów o pomoc, ale za to mamy kogoś, kto będzie doglądał mieszkania, co parę dni. Tutaj sytuacja wygląda podobnie jak przy codziennym doglądaniu akwarium, ale musimy uwzględnić inne czynniki, jak na przykład większy zapas wody RODi do dolewki. W tym wypadku również dobrze by było, aby ryby dostały trochę więcej pokarmu za to w dłuższym okresie czasu, np. część na początku wizyty, a część pod koniec. Przy rzadszych wizytach konieczne jest, aby rozważyć opróżnianie odpieniacza. Nie polecam stosowania wężyka spustowego i dodatkowego wiadra, ponieważ niektóre odpieniacze potrafią przelać bez wyraźnego powodu. Wtedy może się okazać, że po pierwsze dodatkowe naczynie będzie za małe i woda przeleje się na podłogę, a po drugie duży ubytek wody spowoduje uzupełnienie jej wodą z dolewki, co w małych zbiornikach może zawahać parametrami. Jeśli mamy wątpliwości, co do stabilności odpieniacza, to lepiej po prostu odkręcić go bardziej niż zwykle. Brak pomocy… Czasami się jednak zdarza, że mamy jakiś nagły wyjazd, a sąsiad od czasu, gdy kupiliście nowy samochód się do Was nie odzywa. To jest najgorsza sytuacja, niosąca niewątpliwie ryzyko awarii skutkującej powodzią czy zgonem w akwarium. Spokojnie, do katastrofy daleko i jeśli zadbamy o pewne kwestie, to wcale nie musi się wydarzyć. Szczerze jednak odradzam lekceważenie takiej sytuacji. Tydzień – dwa bym w ostateczności zaryzykował, dłużej już chyba nie. Po pierwsze, musimy zapewnić wodę do dolewki. Jeśli nie mamy odpowiednio dużego pojemnika, można zastosować metodę naczyń połączonych. Brak wody do dolewki oznacza, że posypią się parametry, pompa będzie chodziła non-stop, poziom wody w komorze pompy powrotu spadnie, powodując pracę pompy na sucho i jej prawdopodobne spalenie. Dalej nie trzeba mówić, co się może stać, dlatego upewnijmy się, że jej nie zabraknie. Po drugie, podstawowa suplementacja. Konieczny jest zapas płynów Ballinga czy CO2 w butli. Jeśli przez ostatnie parę tygodni przyrost konsumpcji Ca, KH czy Mg był stały, to mniej więcej Jeśli stosujemy reaktor wapnia, przed urlopem koniecznie upewnijmy się, że mamy zapas CO@ w butli. możemy przewidzieć zmiany. Jednak na zmianę konsumpcji suplementów mają wpływ także inne czynniki np. oświetlenie. Dlatego jakiekolwiek zmiany w długości i mocy oświetlenia mogą w sposób nieprzewidziany zmienić poziomy niektórych pierwiastków w wodzie. To kolejny przykład na to, aby nie zmieniać nic w ostatniej chwili. W ostateczności możemy skozystać z automatycznego karmnika. Po trzecie, karmienie. No tu nie będzie łatwo. Jeśli nie mamy absolutnie nikogo, kto mógłby nam dokarmiać ryby, co kilka dni, to rzeczywiście musimy rozejrzeć się za dobrym karmnikiem automatycznym. Należy jednak podłączyć go i przyzwyczaić ryby do takiej formy karmienia odpowiednio wcześnie. Poza tym, chyba lepiej stosować tonące granulki niż pływające po powierzchni płatki. Po czwarte, odpieniacz. Nawet duży kubek może być niewystarczający, jeśli nie będziemy go opróżniać przez tydzień czy dwa. Sugerowałbym tutaj raczej przykręcenie odpieniacza w ten sposób, żeby obniżyć pianę. To na pewno zwolni produkcję urobku. Po piąte, hydraulika i obieg. Jeszcze raz powtórzę ważną według mnie rzecz. Jeśli akwarium działa nieruszane przez ostatni rok, to prawdopodobnie będzie działało przez następny. To samo się tyczy hydrauliki, śrubunków i całego obiegu. Jeśli zaczniemy coś ulepszać na chwilę przed wyjazdem, możemy spowodować poważne problemy, o których dowiemy się dopiero po powrocie, lub z SMSa od sąsiada z dołu. Przykład z mojego akwarium… Parę lat temu, na kilka minut przed snem zauważyłem, że do wężyka zaciągającego wodę do reaktora dostał się mały kamyczek. Pewnie był tam przez ostatni miesiąc i nie przeszkadzał. Ja jednak zdecydowałem się go przetykać. Wiecie jak to jest. Człowiek drapie się tam, gdzie go nie swędzi. Parę minut przed północą, w pidżamie odpiąłem wężyk od reaktora i zająłem się usuwaniem kamyczka. Zajęło mi to kilkanaście sekund, po czym zadowolony z dobrze wykonanego zadania zgasiłem światło i poszedłem do sypialni. Rano obudził mnie wrzask żony. Niemalże natychmiast przypomniałem sobie, że owszem kamyczek usunąłem, ale wężyka z powrotem nie podpiąłem. Z akwarium wykapało przez noc 30 litrów wody, a w salonie piętro niżej mogłem śpiewać deszczową piosenkę… Gdybym zrobił to rano, na pewno zauważyłbym, że na podłogę kapie woda. Podsumowanie Powiedzenie „Co nagle, to po diable„ doskonale pasuje do naszego hobby. Odradzam wszystkim wprowadzanie jakichkolwiek ulepszeń na kilka dni przed wyjazdem. Z reguły takie rzeczy lubią się psuć najprędzej. O wakacjach i wyjazdach wiemy na tyle wcześnie, że mamy czas na uregulowanie akwarium i zorganizowanie osoby, która przypilnuje nam zbiornika przynajmniej, co 2-3 dni. Jednak nawet, jeśli jest to sąsiad mieszkający drzwi obok, ułatwmy mu opiekę nad akwarium przygotowując zapas płynów Ballinga czy wody RODi. Pamiętajmy też o tym, że jest to najczęściej kompletny laik, dlatego uprośćmy wszystkie procedury. Gwarantuje, że pogubi się w buteleczkach czy innych suplementach, jeśli nie oddzielimy tych niezbędnych od reszty. Warto też pomyśleć o jakiejś liście typu „check list” wtedy raczej nie zapomni opróżnić kubka odpieniacza. Z drugiej strony, pozostawienie akwarium bez opieki na kilka dni potrafi uczynić cuda. Wbrew pozorom, zbiornik może odpocząć od ciągłych poprawek i ulepszeń, wkładania rąk i lania wszystkiego, co popadnie. Jeśli jest tak, że po naszej nieobecności akwarium wygląda lepiej niż przed wyjazdem. Może to znak, że jesteśmy nadgorliwi? Wyobrażam sobie, że być może niektórzy z czytelników spodziewali się konkretnych rozwiązań. Niestety takich nie ma, a zostawienie akwarium na czas urlopu bez dozoru niestety zawsze będzie wiązać się z ryzykiem. Ot, taki urok naszego hobby. Mamy jednak nadzieję, że rady zawarte w powyższym tekście, pomogą Wam uchronić się od zepsutych wakacji. Życzymy wszystkim udanych urlopów bez przykrych niespodzianek [fb_button] ile dni człowiek może wytrzymać bez wody i bez jedzenia ?Ma ktoś ćwiczenia do "ciekawa biologia 3"

ile bojownik wytrzyma bez jedzenia